Biografia Aleksandra Łukaszenki powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy uważają, że żyjemy w opresyjnym kraju.

Trwająca już dwie dekady dyktatura białoruskiego przywódcy jest prawdziwym ewenementem – Łukaszenka pod względem samouwielbienia przebija prawdopodobnie nawet Putina, miał zresztą zakusy na kremlowski stolec, skutecznie przez Moskwę ukrócone. Łukaszenka to modelowy przykład, jak na skutek demokratycznych przemian – na dodatek z cichym przyzwoleniem Zachodu – sięgnąć po dożywotnią władzę. Wszak pierwsze wybory wygrał bez trudu, kolejne już fałszował, ale prawdopodobnie byłby w stanie utrzymać prezydenturę także bez brudnych sztuczek. Bo pogardzany na świecie satrapa w ojczyźnie jest uwielbiany, a głosy opozycji są wciąż zbyt słabe, żeby wzbudzić narodowy ferment. Biografia Łukaszenki jest dla Andrzeja Brzezieckiego i Małgorzaty Nocuń także pretekstem do zdiagnozowania białoruskiego społeczeństwa – bezwolnego, żyjącego ciągle wspomnieniami chwały sowieckich czasów, tęskniącego za władzą, która mówi, co, jak i kiedy robić. Łukaszenka – ze swoim zestawem nakazów, zakazów i wskazówek, ze swoimi wielogodzinnymi orędziami do narodu – dla większości Białorusinów jest jak bat’ka, ojczulek, który może i nie zawsze ma rację, ale szacunek i miłość należą mu się bezwarunkowo. I niestety wszystko wskazuje na to, że Białoruś szybko się ciężaru w postaci Łukaszenki nie pozbędzie. Ba, nawet o tym nie myśli.

Łukaszenka. Niedoszły car Rosji | Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń | Znak 2014 | Recenzja: Jakub Demiańczuk | Ocena: 4 / 6

Reklama