Tytułowym lewiatanem, legendarnym potworem, wspominanym w kilku miejscach w Starym Testamencie, w filmie Andrieja Zwiagincewa jest Rosja. Strach się bać
W rytm charakterystycznych, łatwo rozpoznawalnych dźwięków Philipa Glassa z opery „Echnaton” zostajemy zesłani nad Morze Północne. W równie pięknym, co przeszywająco smutnym pejzażu wybrzeża, właściciel efektownego nadmorskiego domu jest stale nękany przez miejscowego, zepsutego włodarza powiązanego z lokalnymi oligarchami, gangsterami. Mer czuje się pewnie, wie, że może decydować o wszystkim. Nikt mu nie podskoczy.
„Niech ją przeklną złorzeczący dniowi, którzy są zdolni obudzić Lewiatana” – czytamy w starotestamentowej Księdze Hioba. Zwiagincew w ponurej paraboli współczesnej Rosji stara się ułaskawić putinowskiego lewiatana ostrzem satyry, ale absurd w jego filmie wzmaga jedynie strach, niekiedy przerażenie. Ta szalenie osobista parafraza Księgi Hioba była jednym z największych wydarzeń ostatniego festiwalu w Cannes. Ostatecznie „Lewiatan” otrzymał jedynie wyróżnienie za najlepszy scenariusz, ale do końca festiwalu uchodził za jednego z głównych kandydatów do Złotej Palmy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.