Autopromocja

Popowe melodie z nutą mroku. Nowa płyta Warpaint

Warpaint na festiwalu muzycznym w Słowacji (2012)
Warpaint na festiwalu muzycznym w Słowacji (2012)ShutterStock
6 października 2016

ROCK | Dwa lata po znakomitej płycie „Warpaint” żeński kwartet z Kalifornii z ponad 10-letnim stażem wypuścił nowy album. Poprzedni krążek dołował psychodeliczną, mroczną muzyką w stylu The Cure, nowa płyta jest zdecydowanie bardziej popowa. Ale mroczne oblicze Warpaint momentami przebija się przez zasłonę chwytliwych melodii.

2678459-i02-2016-190-19600050c.jpg

Członkinie Warpaint podkreślają w wywiadach, że na „Heads Up” chciały eksplorować nowe muzyczne rejony. Pisać przystępne, melodyjne piosenki, wręcz nie unikać tanecznych klimatów. Już pierwszy singiel „New Song” pokazał, że Warpaint polubiły dyskotekowe bity. Ale zaskoczeń na nowej płycie jest więcej. Artystki na nowych kompozycjach sięgają po duszne R&B, minimal, a nawet elementy hip-hopu. Ociekające erotyzmem „Don’t Wanna” mogłyby zarówno zaśpiewać Banks, Rihanna, jak i Beyoncé. „Dre” ociera się zarówno o R&B, jak i trip-hop, a „By Your Side” z wieloma efektami i mariażem perkusyjnych bitów z klawiszami pasowałoby na płytę Kendricka Lamara. Z Emily, Jenny Lee, Stelli i Theresy nie uleciały jednak również fascynacje postpunkowym rockiem. Gitarowe granie rządzi w tytułowym „Heads Up” czy „So Good”. Pierwszy rozwija się z kompozycji z pianinem i psychodelicznymi wokalami w postpunkową stronę. W drugim rządzą mocny bas, rytmiczna prosta perkusja, niskie dźwięki gitar. Na początku tego sześciominutowego numeru wszystko jest poukładane i melodyjne. W drugiej części gitary zaczynają jednak kąsać, wokal staje się niepokojący, a do tego pulsują klawisze. To jeden z najciekawszych momentów na płycie. Na deser jest akustyczna ballada „Today Dear”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.