Dokumentalista jest odpowiedzialny za drugiego człowieka. To, co dla reżysera jest materiałem na film, dla bohatera stanowi całe jego życie – mówi Karolina Bielawska, reżyserka filmu „Mów mi Marianna”
Co sprawiło, że jako reżyserka zainteresowałaś się tematyką transseksualizmu?
Kino jest dla mnie sposobem na poznawanie świata. Zawsze pierwszy impuls do rozpoczęcia pracy nad projektem stanowi moja ciekawość. Zaczynam drążyć jakiś temat, rozmawiać z ludźmi, czytać książki. Dopiero gdy to, czego się dowiedziałam, dalej mnie fascynuje, zaczynam pracę nad filmem. Angażuję się w stu procentach. Tak samo było w tym przypadku. Do momentu przeczytania wywiadu z Anną Grodzką dokładnie nie wiedziałam, jaka jest różnica pomiędzy transseksualizmem, transwestytyzmem, drag queen, queer czy transgenderyzmem. Po przeczytaniu artykułu chciałam się dowiedzieć, czy i jak jest to możliwe żyć w nie swoim ciele. Czy rodzina wiedziała o tym problemie? Na początku planowałam, że zrobię fabułę, ale gdy poznałam Mariannę, od razu wiedziałam, że muszę zrobić o niej film dokumentalny.