Autopromocja

„Ghost Stories” - intymne dźwięki

Coldplay Ghost Stories
Coldplay Ghost StoriesMedia
28 maja 2014

Płyty Coldplay zawsze promowane były popularnymi singlami. Na „Ghost Stories” brakuje przebojów, dlatego reklamuje ją plotka o separacji wokalisty Chrisa Martina i jego żony, aktorki Gwyneth Paltrow.

Publiczność podziwia Bono za charyzmę i zaangażowanie. Thoma Yorke’a za to, że jest dziwnym i neurotycznym typem. Natomiast Chrisa Martina kochają wszyscy, bo jest zwykłym, skromnym i sympatycznym kolesiem. To jego przeciętna uroda i umiejętności są głównym atutem Coldplay. 37-letni Brytyjczyk wiedzie życie everymana – ma piękną żonę, dwójkę dzieci i dobrą pracę. Choć gra w zespole, to nie ma problemów z używkami, nie wywołuje skandali obyczajowych, nie obnosi się z sukcesem i nie budzi kontrowersji, więc przedstawiciele klasy średniej mogą się z nim utożsamiać. A dzięki romantycznemu usposobieniu, pewnej prostocie i naiwności jego piosenki trafiają w ich gusta i zapotrzebowania.

Na „Ghost Stories” Chris Martin w tej szczerości posunął się tak daleko, że poświęcił płytę w całości kryzysowi małżeńskiemu. „Dwa lata temu byłem w rozsypce, nie potrafiłem cieszyć się z tego, co robiłem. Kiedy zmagasz się z trudnościami, to nie możesz być szczęśliwy z najcudowniejszą osobą. Dlatego nie obwiniam nikogo oprócz siebie za to, co się stało” – wspomina. „Każdy w życiu ma jakieś trudności. Każdy stoi przed różnymi wyzwaniami, czy będzie to miłość, czy pieniądze, dzieci, czy choroba. Nie można przed nimi uciekać, trzeba stawić im czoła. Ja bałem się miłości, odrzucenia i porażki. Postanowiłem szczerze powiedzieć, co się ze mną działo”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.