Mogwai to zespół, który jest mistrzem w tworzeniu soundtracków do nieistniejących filmów. Potwierdza to ich nowy album „Rave Tapes”.
Założyciel Mogwai Stuart Braithwaite cytowany przez „Guardiana” scharakteryzował ósmy krążek kapeli krótko i zwięźle: „Album zawiera 10 piosenek z perkusjami (prawdziwą i elektroniczną), gitarami, syntezatorami i wokalem (żywym i vocoderowym)”. Więcej zdradził londyńskiemu magazynowi muzycznemu „M”: „Ta płyta ma w tle inne wibracje od poprzedników. Używaliśmy innych syntezatorów modularnych, znaleźliśmy też nowe haczyki nagrywania jeszcze bardziej zwariowanych gitar”. Tak naprawdę jednak wielkiej zmiany w podejściu do muzykowania w przypadku szkockiej kapeli nie słychać. Kroczą wydeptaną postrockowo-noiseową ścieżką.
„Rave Tapes” to przede wszystkim rozbudowana zabawa gitarami, przeplatana elektroniką, która sprawia wrażenie soundtracku. Podobnie można odbierać zresztą każde wcześniejsze nagranie Mogwai. Ich podejście do muzyki jest wyjątkowo filmowe i słuchając jakiejkolwiek z ośmiu płyt Szkotów, łatwo wyobrazić sobie obrazy pasujące do dźwięków, historię zbudowaną wizualizacjami. Choć warto zaznaczyć, że Mogwai partycypowali też w kilku prawdziwych soundtrackach, chociażby do obrazu „Źródło” Darrena Aronofsky’ego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.