Szwedzi z Amon Amarth wydali właśnie dziewiąty krążek w swojej dwudziestoletniej karierze, ale nie słychać tutaj znużenia. Przeciwnie, „Deceiver of the Gods” to jeden z najlepszych albumów w dorobku zespołu, nawet jeśli nie wnosi do ich muzyki nic nowego.
Solidna porcja melodyjnego death metalu (dobra, szwedzka szkoła ciężkiego grania), thrashowe riffy, dużo energii i teksty tradycyjnie inspirowane nordycką mitologią. W utworze „Hel” można zaś usłyszeć gościnny wokal Messiaha Marcolina, dawnego frontmana formacji Candlemass.
Pozostało 21% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.