Autopromocja

Zanussi: Każdy film jest transem

Krzystzof Zanussi
Krzystzof ZanussiNewspix / MICHAL FLUDRA
21 czerwca 2013

Specjalny pokaz „Iluminacji” Krzysztofa Zanussiego będzie jednym z wydarzeń festiwalu Młodzi i Film.

Skrót artykułu

Zdjęcia do „Iluminacji” trwały cztery miesiące. Przyznał pan w jednym z wywiadów, że nigdy nie realizował tak długo żadnego z innych swoich filmów. Więc z jednej strony komfort pracy, a z drugiej – ingerencja cenzury, bo przecież wiele scen musiał pan wyciąć w montażu.

To jest cały paradoks PRL-u, że pewne rzeczy były możliwe i władza w pewnych kwestia była dość wielkoduszna, a w innych małostkowa. Wycięcie sekwencji strajków studenckich z 1968 r. zubożyło film o cały wymiar społeczny, ale musiałem się z tym pogodzić – cenzura miała wówczas ostateczną władzę, a samą decyzję przekazał mi członek biura politycznego KC pan Szydlak, który po Gierku był drugą najważniejszą osobą w państwie. On bardzo logicznie argumentował: nie będziecie wy – filmowcy, narzucali nam rewizji zdarzeń politycznych, o których jeśli będziemy chcieli, to sami będziemy decydować. Pozwolenie na to, żeby o tym było wspomniane w filmie, oznaczało, że władza się na to zgadza. Co było swoją drogą dość osobliwe, bo w żadnym demokratycznym kraju władza nie może sobie powiedzieć, że głos filmowca i to, że mu na coś pozwolą, to jest wyraz ich własnej opinii. Filmowcowi, jak każdemu innemu artyście, powinno być wolno mieć opinię, która w niczym, w żadnym punkcie, nie spotyka się z opinią władz. A tutaj upaństwowienie kultury było w tym sensie przez nich samych odczuwane jako rzecz oczywista: kultura to jest to, na co my pozwalamy.

Ale to jeden z elementów…

Tak, jeden, ale nie jedyny. Ja miałem do czynienia z innym jeszcze problemem natury cenzuralnej. Mianowicie w „Iluminacji” jest parę drastyczności na ekranie. We Francji, gdzie film wszedł do kin i był bardzo dobrze eksploatowany komercjalnie, opatrzony został ostrzeżeniem, że widzowie szczególnie wrażliwi mogą się spodziewać drastycznych scen. Chodziło między innymi o scenę operacji mózgu. Rzeczywiście, musiałem ją mocno skrócić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png