"Po drugiej stronie snu" to hitchcockowski thriller zrealizowany po przedawkowaniu środków nasennych. Film Rebekki Daly stanowi irytującą kombinację wybujałej wrażliwości i daleko posuniętego pragmatyzmu.
Debiutująca Brytyjka myli artyzm z autyzmem, a namiastkę onirycznej atmosfery osiąga wyłącznie poprzez nużenie widza. W obliczu braku pomysłów na satysfakcjonujące rozwinięcie intrygi Daly sięga po sprawdzone rozwiązania. Opowieść o lunatyczce z irlandzkiego miasteczka zostaje ubarwiona o zbędny wątek romansowy i przesadnie efekciarską zagadkę kryminalną. W efekcie „Po drugiej stronie...”ma niewiele wspólnego z arthouse’ową medytacją na temat granicy między jawą a snem. Używając metafory Raymonda Chandlera, można by powiedzieć, że film Daly okazał się subtelny niczym stalowe majtki hutnika.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.