Autopromocja

Michael Connelly "Dziewięć smoków"

Michael Connelly "Dziewięć smoków"
Michael Connelly "Dziewięć smoków"Media
27 maja 2013

W niedawnym wywiadzie dla „Kultury” francuski pisarz Jean- -Christophe Grangé narzekał na lenistwo autorów, którzy tworzą niekończące się cykle ze swoimi bohaterami. Ciekawe, jak na takie słowa zareagowałby Michael Connelly – „Dziewięć smoków”to piętnasta powieść o detektywie Harrym Boschu.

 Czy jest to ze strony amerykańskiego pisarza lenistwo? Raczej zrozumiała chęć łatwego zysku. Warto dodać, że zasłużonego, bowiem Connelly jest jednym z tych popularnych autorów, których twórczość zdecydowanie się wyróżnia. Pisze prosto, przejrzyście, umiejętnie podtrzymuje napięcie, jak na doświadczonego dziennikarza przystało (Connelly pracował jako reporter kryminalny m.in. w „Los Angeles Timesie”) wycina to, co mogłoby niepotrzebnie komplikować narrację.

Ma to swoje dość oczywiste zalety: to bardzo sprawne, inteligentne czytadła, i sporo równie oczywistych wad: bohaterowie z drugiego planu to częściej statyści niż postaci z krwi i kości, a sam Bosch wydaje się niezniszczalny niczym John McClane ze „Szklanej pułapki”. W przeciwieństwie np. do Jo Nesbo Connelly jest wobec swoich bohaterów dość łagodny, choć akurat w „Dziewięciu smokach” szykuje dla czytelników parę zaskoczeń. Mimo wszystko w powieści czuć wkradającą się rutynę i pisarskie zmęczenie.

Autopromocja
381298mega.png
vAT KOMENTARZ.png
380777mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.