Autopromocja

Norman Lewis "Grobowiec w Sewilli" - recenzja

Norman Lewis "Grobowiec w Sewilli"
Norman Lewis "Grobowiec w Sewilli"Media
10 czerwca 2013

Przejmujący „Grobowiec w Sewilli” jest jednocześnie relacją z podróży, jaką Norman Lewis odbył ze swoim szwagrem Eugenem po Hiszpanii jesienią 1934 r., oraz wspomnieniem tej podróży spisanym przez człowieka ponad 90-letniego.

Anglik Norman Lewis (1908–2003), u nas praktycznie nieznany, przez Grahama Greene’a został niegdyś obwołany „jednym z najlepszych pisarzy – nie tylko jakiejś konkretnej dekady, lecz całego stulecia”. Ów prekursor literatury podróżniczej fascynował się życiem kultur przednowoczesnych, odwróconych plecami od modernizującego się globu – pisał o Indochinach, Indiach, Ameryce Południowej. Wreszcie mamy okazję poznać Lewisa. I to, paradoksalnie, zarazem od początku i od końca.

Przejmujący „Grobowiec w Sewilli” jest bowiem jednocześnie relacją z podróży, jaką autor odbył ze swoim szwagrem Eugenem po Hiszpanii jesienią 1934 r., oraz wspomnieniem tej podróży spisanym przez człowieka ponad 90-letniego. Młodzieńcy udają się na Półwysep Iberyjski, by odwiedzić tytułowy grobowiec sycylijskiej (acz wywodzącej się z Andaluzji) rodziny żony Lewisa, szybko jednak się okazuje, że wędrówka nie będzie prosta –w kraju ogarniętym rewolucyjnym wrzeniem panuje stan wyjątkowy, Eugene chce przystąpić do komunistycznej partyzantki, Norman pragnie zaś włóczyć się po zapyziałej prowincji i zapamiętywać krajobrazy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.