Przepych i nuda – tyle zazwyczaj ma do zaoferowania uroczystość wręczenia najważniejszych nagród filmowych. Jednak w tym roku szykuje się dreszczyk emocji. Atmosferę podgrzało rozdanie Złotych Globów, podczas którego zupełnie niespodziewanie zatryumfował Ben Affleck i jego „Operacja Argo”. 40-letni aktor i reżyser pokonał typowanego na faworyta Stevena Spielberga, prześcignął Kathryn Bigelow oraz Quentina Tarantino. Oscarowej nominacji za reżyserię jednak nie dostał.
O tytuł najlepszego filmu zawalczy – poza wspomnianą „Operacją Argo”– aż 8 produkcji. Wśród tegorocznych nominacji uderza miłe dla oka zróżnicowanie: poza propozycjami najzupełniej oczywistymi (mowa tu oczywiście o „Lincolnie”, „Nędznikach”, „Django”oraz „Wrogu numer jeden”) znalazły się również filmy skromniejsze, zrealizowane za nieporównanie mniejsze pieniądze, a co za tym idzie pozbawione wsparcia potężnych machin promocyjnych. Są to: słodko- -gorzki, przełamujący schematy komedii romantycznej „Poradnik pozytywnego myślenia” oraz poetyckie „Bestie z południowych krain”. Na osobną uwagę zasługuje wyróżniony dwiema istotnymi nominacjami najnowszy dramat Michaela Haneke, przejmująca „Miłość”, który ma szansę zdobyć tytuł zarówno najlepszego filmu, jak i najlepszego filmu nieanglojęzycznego.
O ile więc zwycięstwo obstawianego u bukmacherów „Lincolna” nie jest w żadnym wypadku przesądzone, o tyle tryumf odtwarzającego rolę słynnego prezydenta Daniela Day-Lewisa wydaje się niemal pewny. Jedynym zagrożeniem dla Brytyjczyka może okazać się Joaquin Phoenix („Mistrz”).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.