statystyki

Średniowieczna liga mistrzów. Nawet wybryki kibiców bywały podobne do współczesnych

autor: Andrzej Krajewski14.06.2020, 11:00; Aktualizacja: 14.06.2020, 11:05
Zaniepokojeni rosnącą popularnością turniejów biskupi w 1130 r. stwierdzali: „Z całą siłą zakazujemy tych obrzydliwych i próżniaczych ćwiczeń i zabaw, które miejsce mają, gdzie rycerze zbierają się, by okazać swoją siłę i odwagę. Często bowiem i przypadki śmierci tam się zdarzają”

Zaniepokojeni rosnącą popularnością turniejów biskupi w 1130 r. stwierdzali: „Z całą siłą zakazujemy tych obrzydliwych i próżniaczych ćwiczeń i zabaw, które miejsce mają, gdzie rycerze zbierają się, by okazać swoją siłę i odwagę. Często bowiem i przypadki śmierci tam się zdarzają”źródło: ShutterStock

Choć końca pandemii nie widać, ligi piłkarskie ruszają. Bezpieczeństwo i zdrowie ludzi są ważne, lecz sport okazuje się ważniejszy, bo gwarantuje milionom rozrywkę i emocje, a mediom oraz inwestorom ogromne zyski. Tymczasem aż do momentu, kiedy w XX w. pojawiły się rozgrywki piłkarskie, nie było na Starym Kontynencie sportu bardziej popularnego i przyciągającego więcej widzów niż turnieje rycerskie. Fascynowała się nimi cała Europa, a na zwycięzców czekały sława, bogactwo oraz powszechny szacunek.

C hoć końca pandemii nie widać, ligi piłkarskie ruszają. Bezpieczeństwo i zdrowie ludzi są ważne, lecz sport okazuje się ważniejszy, bo gwarantuje milionom rozrywkę i emocje, a mediom oraz inwestorom ogromne zyski. Paradoksalnie dzisiejszy sport, choć skomercjalizowany, nadal nieustannie odwołuje się do tradycji olimpijskich – wywodzących się z antycznej Grecji. Z kolei show-biznes, zwłaszcza ten powiązany z telewizją i grami komputerowymi, uwielbia nawiązywać do rzymskich walk gladiatorów. Jako że trup ścielił się w nich gęsto i obowiązywało niezbyt wiele zasad, zakłada się, że będą dziś przyciągać masową uwagę. Tymczasem aż do momentu, kiedy w XX w. pojawiły się rozgrywki piłkarskie, nie było na Starym Kontynencie sportu bardziej popularnego i przyciągającego więcej widzów niż turnieje rycerskie. Fascynowała się nimi cała Europa, a na zwycięzców czekały sława, bogactwo oraz powszechny szacunek.

Zamiast wojny

„Ledwie wrócili z wyprawy, książę Henryk, syn hrabiego Szampanii i Robert, brat króla (Francji – aut.) zawzięci jeden na drugiego, zwołali po świętach Wielkiej Nocy jeden z tych wyklętych i obrzydliwych jarmarków, na których proponują sobie walkę wręcz na śmierć i życie” – ubolewał na początku XII w. św. Bernard. Opat sławnego klasztoru w Clairvaux nie był jedynym z wpływowych ludzi Kościoła, który ze wstrętem obserwował, jak bawią się rycerze. Miał pięć lat, gdy w 1095 r. we Flandrii zorganizowano pierwszy z opisanych w średniowiecznych kronikach turniej. Zginął w nim – przebity kopią – hrabia Henryk III von Löwen.

Wprawdzie taka potyczka nie miała na celu zabicia przeciwnika, jednak prekursorzy owej rozrywki używali tej samej broni co w bitwie. Śmierć czy poważne okaleczenia zawodników bywały więc częste.

Inna sprawa, że taki sposób rozwiązywania sporów był i tak lepszy niż lokalne wojny prowadzone wcześniej przez możnowładców. Zwalczający je Kościół sformułował, gorąco propagowaną przez całe życie przez św. Bernarda z Clairvaux, zasadę Pokoju Bożego, w myśl której m.in. miano oszczędzać z założenia słabszych i niezdolnych do walki, a także nie wolno było prowadzić walk w określonych porach roku i dniach tygodnia. Już w 1059 r. rozporządzeniem synodu rzymskiego zakazano rycerzom prowadzenia prywatnych działań zbrojnych. Nieposłusznych obłożono ekskomuniką. Autorytet i siła Kościoła sprawiły, że do końca XI stulecia liczba lokalnych wojen gwałtownie zmalała. To zmusiło rycerzy, którzy wszak niczego poza walką nie umieli, do szukania innego źródła zarobku, a zarazem rozrywki.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • j.(2020-06-14 17:11) Zgłoś naruszenie 20

    Ciekawe, dlaczego ludzie tak bardzo pragną oglądać różne walki. Kiedyś byli gladiatorzy, później turnieje rycerskie, w czasach współczesnych najpierw zrezygnowano z brutalnych widowisk, ale teraz to powraca. Mamy już np. tzw. walki na gołe pięści, gdzie krew leje się strumieniami, a może wkrótce dojdzie do współczesnego gladiatorstwa i zawodnicy będą się legalnie mordować na arenie, ringu, czy w klatce... Obawiam się, że jeśli do tego dojdzie, nie zabraknie zarówno szaleńców decydujących się na uprawianie takiego "sportu", jak i chętnych do oglądania takich igrzysk, a oczywiście w tle będą bardzo duże pieniądze...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie