O ile, w przypadku debiutanckiej płyty „Morze” (2016), Ralpha określano często jako „nieśmiałego okularnika w golfie”, to album „Młodość” (2019) kojarzy się z długimi blond włosami i stylistyką nawiązującą do szalonych lat osiemdziesiątych i estetyki queer.

ASCETYCZNA FORMA, BOGACTWO TREŚCI

Na zasadzie kontrastu, obecny, sceniczny wizerunek Kaminskiego wydaje się wręcz ascetyczny: krótkie, czarne włosy, biały podkoszulek, czarne dzwony i czarne buty na obcasie. Środki ekspresji, po które sięga artysta, sprawiają jednak, że spektakl „Kora” to widowisko pełne emocji i kontrastów.

Reklama

Trzeba podkreślić, że niezwykłą rolę w tym przedstawieniu odgrywają właśnie kontrasty: między dźwiękiem a ciszą, krzykiem a szeptem, szczęściem a rozpaczą, światłem a ciemnością, ruchem a statycznością, formą a treścią.

Doskonale obrazuje to uderzający rozdźwięk pomiędzy następującymi po sobie utworami „Biegnij razem ze mną” a „Ta noc do innych jest niepodobna”. Podczas pierwszego z nich, Ralph uosabia żywiołową energię, uwodzicielskość i zmysłowość. Świetnie się bawi, wygłupia, schodzi ze sceny i porywa do tego szaleństwa również publiczność.

Reklama

Skrajnie odmienny jest natomiast nastrój piosenki „Ta noc do innych jest niepodobna”. Kaminski wykonuje ją, nieruchomo siedząc koło pianisty. Śpiewa melancholijnie, bez sił, czas wydaje się boleśnie zatrzymać. Ten kontrast sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, czy przed chwilą na pewno widzieliśmy różne odsłony tej samej osoby, a jeśli tak, to która z nich była prawdziwa. Mając oczywiście na uwadze, że cały czas obserwujemy na scenie aktorskie wcielenie.

Bo trzeba zaznaczyć, że podczas spektaklu „Kora”, Kaminski jest przede wszystkim aktorem. Mimo że sięga po swoje bogate możliwości wokalne, wyrażenie emocji, nawet kosztem techniki, jest jego priorytetem, a głos, obok ruchu, staje się tylko jednym z narzędzi ekspresji.

Wspaniałą rolę, na równi z oprawą muzyczną, odgrywa w spektaklu „Kora” oświetlenie. Sprawia, że z utworu na utwór, scena i nastrój zmieniają się o sto osiemdziesiąt stopni. Wprawia w ruch pozornie statyczne elementy. Wyławia z ciemności i eksponuje wybrane elementy (jak figura Matki Boskiej podczas „Zabawy w chowanego” lub postać Ralpha podczas końcowych wersów „Jestem kobietą”), skupiając na nich naszą uwagę i wpływając na wydźwięk całego utworu.

Niezwykłym elementem łączącym spektakl Kaminskiego z twórczością Olgi „Kory” Jackowskiej jest światło, o które w spektaklu zadbała mistrzyni, Dorota Wieczorek. W rozmowie DGP z Marcinem Cichońskim, Ralph opowiedział o tym następująco: Na scenie jest bardzo minimalistycznie, czarno. Są nineteesowe światła. Co jest ciekawostką, a wyszło totalnie przypadkiem, świeci nas Dorota Wieczorek, która przez jedenaście lat świeciła Korę. Dorota miała świecić mój album „Młodość”, ale z powodu spraw prywatnych, niestety się to nie udało. Teraz to wyszło zupełnym przypadkiem.

TRASA, ALE NIE KONCERTOWA

Album „Kora” ukazał się 15 października 2021 roku. Promująca go trasa rozpoczęła się w sobotę, 27 listopada, w Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii im. F. Nowowiejskiego w Olsztynie, a zakończy się 13 kwietnia 2022 w Łodzi.

Kaminski odwiedzi kilkanaście polskich miast, a wybór obiektów, w których wystąpi nie jest przypadkowy, będą to bowiem głównie filharmonie i teatr muzyczny. Kaminski, którego mogliśmy oglądać na największych imprezach plenerowych w kraju, wystąpił m.in. na Open’er Festival (2017), Orange Warsaw Festival (2018) oraz Pol’and’Rock Festival (2019), tym razem stawia na kameralne przestrzenie sceniczne. To inny, nowy Ralph.

SCENA, ALE NIE MUZYCZNA

Inspiracją powstania albumu „Kora” był recital o tym samym tytule, zaprezentowany przez Ralpha Kaminskiego, w czerwcu 2021, podczas finałowego koncertu Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

Warto zaznaczyć, że dwa lata wcześniej, w 2019 roku, Kaminski zwyciężył we Wrocławiu w Konkursie Aktorskiej Interpretacji Piosenki oraz otrzymał trzy inne nagrody, w tym: Tukana Publiczności. Wykonywał wówczas trzy utwory: piosenkę z Akademii Pana Kleksa „Witajcie w naszej bajce”, „Na zakręcie” Agnieszki Osieckiej oraz „Nim przyjdzie wiosna” Czesława Niemena. Niewątpliwie, teatr jest kierunkiem rozwoju, w którym artysta konsekwentnie podąża.

Tym razem, Kaminski wrócił do Wrocławia już w innej roli. Zaprezentował się jako bardziej dojrzały i świadomy artysta, ze spektaklem „Kora”, którego jest zarówno scenarzystą, jak i reżyserem, w dużej mierze odpowiada także za scenografię.

O tym, że Ralph od samego początku traktuje oprawę wizualną swojej twórczości jako jej pełnoprawny element, świadczy nie tylko jego celowe kreowanie swojego publicznego wizerunku (wizerunków) i świadome zamykanie pewnych rozdziałów, ale także fakt, że sam pisał i reżyserował teledyski do albumu „Młodość”.

Zarówno we Wrocławiu, jak i podczas trasy „Kora”, Kaminskiemu na scenie towarzyszy wspaniały, pięcioosobowy zespół: Bartłomiej Wąsik – fortepian, Michał Pepol – wiolonczela, Paweł Izdebski – gitary, Wawrzyniec Topa – bas, skrzypce, oraz Wiktoria Bialic – perkusja. Muzycy wspierają go również wokalami, w chórkach niektórych utworów.

Na płycie „Kora” zachowano kolejność, w jakiej utwory występują w spektaklu. Nagrania zostały zrealizowane na tzw. setkę, co pozwoliło na uchwycenie energii wykonania „na żywo”, przed publicznością. Teksty są autorstwa Olgi „Kory” Jackowskiej (oprócz utworu „Wieje piaskiem od strony wojny” – Kamil Sipowicz), a muzykę skomponował Marek Jackowski (oprócz utworu „Zabawa w chowanego” Marcin Macuk).

Jest to łącznie dziesięć utworów: „Łóżko”, „Krakowski spleen”/ „Się ściemnia”, „Wieje piaskiem od strony wojny”, „Bez ciebie umieram”, „Wyjątkowo zimny maj”, „Po prostu bądź”, „Zabawa w chowanego”, „Biegnij razem ze mną”, „Ta noc do innych jest niepodobna” oraz „Jestem kobietą”.

HOŁD, ALE NIE COVER

Ralph Kaminski urodził się w 1990 roku, ukończył wokalistykę na Wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej w Gdańsku, był na rocznym stypendium na Muzycznym Uniwersytecie Codarts w Rotterdamie. Nie miał nigdy okazji poznać osobiście Kory.

W materiałach promujących płytę, możemy przeczytać jego słowa: Od dawna moim marzeniem było zmierzenie się z piosenkami zespołu Maanam i tym samym uczczenie pamięci oraz oddanie hołdu Korze. To pierwszy projekt, w którym sięgam po repertuar innego artysty. Piosenki Kory są mi ogromnie bliskie album „Róża” był pierwszym, którego słuchałem w wieku 4 lat, leżąc na dywanie i odtwarzając w kółko kasetę. „Kora” to opowieść o tęsknocie i głodzie miłości. Wybrane utwory odzwierciedlają nastroje dzisiejszych czasów.

I to jest, moim zdaniem, największą siłą spektaklu „Kora” – Kaminski sięga po piosenki Kory, nadając im niezwykle osobisty wymiar, dotykając aktualnych, ważnych kwestii społecznych i czyniąc z nich swój własny artystyczny manifest.

Świadczy to nie tylko o wielkiej mocy słowa, zawartego w tekstach Kory, ale też wrażliwości artystycznej i możliwościach Kaminskiego. Spektakl „Kora” to spotkanie dwojga artystów, których dzieli czas i przestrzeń. Jak pisał Miron Białoszewski: w jednym człowieku/ gubi się wieczność/ a między dwoma przez wieki/ może zahaczyć się/ ta sama chwila.

W rozmowie z Marcinem Cichońskim, Kaminski opisuje to doświadczenie następująco: Ten projekt nauczył mnie też odnajdywania w tekstach i muzyce innej artystki i innego zespołu, czegoś, na co bym w życiu nie wpadł. Innego koloru, innego rodzaju emocji, innego sposobu opowiadania o sobie. Odnajdywania emocji w rzeczach nie o sobie. Dla mnie to jest ogromnie, ogromnie rozwijające i takie też wyzwaniowe.

WALKA, ALE NIE NA ULICACH

W rozmowie z Cichońskim, Kaminski opisywał także, jak wiele kosztowało go publiczne angażowanie się w spory polityczno-społeczne: Jestem świadomy, co się dzieje, mam swoje zdanie. Ale muszę też bardzo dbać o to, co ja do siebie dopuszczam. Na przykład, jeśli chodzi o temat aktywizmu: urodziłem się osobą, która nie ma w sobie naturalnego ducha walki. Jak chodziłem na protesty z kobietami, dla kobiet i też dla siebie oczywiście, to wymagało to ode mnie ogromnej odwagi. Po prostu się tego bałem, nie mam w sobie takiej woli walki. Jestem bardzo wrażliwą osobą, nawet przewrażliwą i dotyka mnie to bardzo.

O ile jego wielka wrażliwość jest na scenie widoczna, o tyle spektakl „Kora” jest zaprzeczeniem twierdzenia o braku odwagi i chęci walki. Być może aktywizm i udział w masowych, ulicznych protestach nie jest drogą, w której Kaminski czuje się komfortowo, ale zdecydowanie nie oznacza to, że nie zabiera publicznie głosu w tematach ważnych społecznie. W moim odczuciu, jego kruchość, delikatność i bezbronność na scenie, momentami wydają się wręcz wyzywające.

MANIFEST, ALE NIE WŁASNYMI SŁOWAMI

Spektakl „Kora” rozpoczyna utwór „Łóżko”. Z ciemności wyłania się, stanowiąca główny element scenografii, dwumetrowa figura Matki Boskiej, nawiązująca do Madonn, malowanych przez Korę. Scena i stojące na niej instrumenty, przyozdobione są wielkimi, kolorowymi, sztucznymi kwiatami, przywodzącymi na myśl stylistykę wiejskich, przydrożnych kapliczek.

Podczas wykonania pierwszego utworu, widzimy tylko twarz Ralpha, znajdującą się w miejscu twarzy Madonny, który stoi za jej figurą i w ten niezwykle statyczny sposób śpiewa. W tym kontekście słowa: Miłość może uleczyć/ Miłość może też zranić można odnieść również do wiary, która w rękach ludzi, zamiast łączyć, zaczyna dzielić i antagonizować społeczeństwo.

Połączenie utworów „Krakowski Spleen” i „Ściemnia się” jest doskonałym przykładem tego, że ponad wierne odtworzenie oryginalnych utworów, Kaminski przedkłada sens własnej opowieści i jej spójność. W ich przypadku artysta odnosi się do problemu, osobiście mu bliskiego, ale też coraz bardziej powszechnego w czasach pandemii, czyli zdrowia psychicznego i depresji.

Ralph opowiadał o tym, w rozmowie z Cichońskim: Na pewno wiedziałem, że na albumie będzie utwór "Się ściemnia", że on musi być. Ale "Krakowski spleen"? Mówiłem: może nie róbmy takiego szlagieru, choć genialnej piosenki, ale zaznaczmy to, bo ja interpretuję te dwie piosenki jako opowieść o depresji. To jest moja interpretacja tego, jak ja widzę te utwory.

Z kolei, utwór „Zabawa w chowanego”, Ralph wykonuje siedząc na scenie w niedbałej, dziecinnej pozie. Śpiewa zwrócony plecami do publiczności, a twarzą do jasno oświetlonej figury Matki Boskiej, kierując na nią nie tylko uwagę widzów, ale też jasno adresując zarzuty, które formułuje.

Aranżacja utworu i jego wykonanie, w warstwie muzycznej, przywodzą na myśl raczej sielankowość, dziecięcą naiwność i niewinność, co kontrastuje z treścią utworu. W tym kontekście zwrotka: Bywało że nas wołał gestem albo słowem/ Wybrał jedną jak owcę ze stada/ Gdzie byłeś Ty który wszystko widzisz/ I który patrzysz na nas z dala, to szept, który brzmi głośniej od krzyku.

Równie przejmująca jest jego interpretacja, zamykającego spektakl, utworu „Jestem kobietą”. Podczas pierwszych wersów za sceną rozwija się wielka flaga w duże, pastelowe pasy. Wersy: Mam w domu szafę bardzo starą/ Z podwójnym dnem, z lustrami dwoma/ Gdy zaczną strzelać za oknami/ Będziemy w szafie żyć można oczywiście rozumieć jako potępienie homofobii.

W moim odczuciu jest to jednak przede wszystkim opowieść o rozpaczliwie smutnym poszukiwaniu własnej, bezpiecznej przestrzeni dla każdej inności, na którą nie ma obecnie miejsca. Uniwersalna, ludzka potrzeba miłości i zadbania o bezpieczeństwo swoich bliskich jest tu konfrontowana z nienawiścią i obezwładniającą przemocą, co podkreśla samotna, oświetlona ludzka postać, będąca ostatnim akcentem spektaklu „Kora”.

MIŁOŚĆ I W NIEJ CAŁA NADZIEJA

W rozmowie z Marcinem Cichońskim, Kaminski podkreślał, że jego celem było stworzenie spójnej opowieści, za pomocą kompozycji i tekstów Kory. Mówił: To musiało nieść ze sobą jakąś historię.

O czym jest to opowieść? O miłości i całym bogactwie jej postaci. Tej spełnionej i szczęśliwej, o jakiej marzymy. Bezwarunkowej, bezinteresownej i wiecznej. Tej, która przejawia się w prostych gestach, jak codzienna obecność i wspólne śniadania. Ale też o samotności, niezrozumieniu i złamanym sercu. Przede wszystkim, jest to opowieść o uniwersalnym, ludzkim głodzie miłości i tęsknocie za nią.

Moim zdaniem, wers z utworu „Po prostu bądź”: Nie oceniaj mnie/ Ani dobrze, ani źle/ Po prostu bądź, po prostu bądź i patrz można traktować jako przesłanie spektaklu „Kora”. Można bowiem odnieść go do obecności Ralpha na scenie, czy to muzycznej, czy teatralnej. Nie musimy go ani popierać, ani potępiać, ale sama jego obecność wzbogaca nasze spojrzenie na rzeczywistość.

Kaminski stwarza bezpieczną, artystyczną przestrzeń dla tego, co wyparte z publicznej debaty, we współczesnym, coraz bardziej spolaryzowanym społeczeństwie. Wnioskując po tempie, w jakim wyprzedała się trasa i gorącym przyjęciu, owacjami na stojąco, spektaklu przez publiczność, jest to przestrzeń trafiająca w bardzo ważną potrzebę przynajmniej części polskiego społeczeństwa.



PASZPORT POLITYKI 2021 DLA RALPHA KAMINSKIEGO

[AKTUALIZACJA] We wtorek, 18 stycznia 2022, Ralph Kaminski otrzymał Paszport POLITYKI w kategorii muzyka popularna.

Odbierając nagrodę Kaminski powiedział: Moja praca dzisiaj jest spełnieniem moich marzeń, ale przeszedłem bardzo długą drogę, aby być tutaj i teraz i aby móc swobodnie wykonywać ten zawód i się nim cieszyć.