Niemal pusta scena to obraz duszy Hamleta; wszystko, co dzieje się wokół niego, wywiera presję na jego postępowanie; istotne są głosy, dźwięki, jego świdrujące myśli - powiedział PAP Paweł Paszta, reżyser "Hamleta", którego premiera odbędzie się w sobotę w Teatrze im. Horzycy w Toruniu.

Polska Agencja Prasowa: Akcja "Hamleta" Shakespeare'a rozgrywa się "w Danii, która jest więzieniem", a gdzie toczy się akcja pańskiego "Hamleta"?

P. P.: Akcja naszego spektaklu dzieje się na scenie teatru. To ważne, dlatego że wielokrotnie ujawniamy dystans aktorów do swoich ról, publiczność wpuściliśmy w przestrzeń sceny, zdjęliśmy wszelkie zasłony, kulisy, kurtyny. Otwieramy również drzwi i odsłaniamy okna, pozwalamy zajrzeć w przestrzeń spektaklu światu zewnętrznemu. Bo akcja naszego spektaklu dzieje się w konkretnym teatrze, w Teatrze im. Horzycy w Toruniu - dziś, tu i teraz, we współczesnym świecie.

PAP: Kim jest u pana duński książę, którego zagra Tomasz Mycan? Dlaczego jest starszy od Gertrudy i Klaudiusza? Kim są rządzący w świecie toruńskiego spektaklu?

Reklama

P. P.: Książę nie jest starszy od Klaudiusza i Gertrudy, starszy od nich jest aktor, który gra rolę Hamleta. W roli Hamleta jest dużo więcej dojrzałości, namysłu, doświadczenia niż u pozostałych postaci. Zarówno Gertruda, jak i Klaudiusz są za młodzi na role, które wyznaczył im los. W dzisiejszym świecie to częsty przypadek, że kariera umieszcza młodych ludzi na wysokich stanowiskach. Przekłada się to na koszty, jakie ponoszą ci zbyt młodzi kierownicy.

Reklama

Jakie koszty ponosi Król i Królowa w "Hamlecie"? Największe możliwe. I nie mają żadnych szans na ratunek. Nawet nie mogą się pomodlić, bo żyją w ciągłym przeświadczeniu o grzechu, który doprowadził ich do władzy.

PAP: Jak będzie wyglądać scenografia - słyszałem, że pojawią się pianina i ich wnętrza - kostiumy i sfera muzyczna w pańskim "Hamlecie"?

P. P.: Niemal pusta scena to obraz duszy Hamleta. Ważne, jak wszystko co dzieje się wokół niego - wywiera presję na jego postępowanie. Szczególnie istotne są głosy, dźwięki, świdrujące jego myśli. Słowa podszeptywane mu przez innych. Dlatego cała scenografia jest rodzajem wielkiego instrumentu muzycznego. Wszystkie elementy scenografii wydają dźwięki. Pianina, blachy wiszące przy ścianach brzmią na różne sposoby i nadają puls akcji rozwijającej się wraz z dojrzewaniem Hamleta do decyzji o zabójstwie swojego stryja, do zemsty.

PAP: Dlaczego na scenie pojawi się chór?

P. P.: Chór to bohater zbiorowy - najbliższy partner Hamleta. W naszym spektaklu chór zastępuje ducha ojca, który niewidzialną ręką kieruje działaniami syna. Chór wywiera presję na Hamleta, prowadzi akcję.

W przedstawieniu chór naznacza kolejnych leaderów, staje najpierw przy trumnie starego króla, potem powoli przekonuje się do nowego, wreszcie staje się grupą rewolucjonistów, którzy prowadzą Laertesa na tron. W toruńskim "Hamlecie" chór tworzy grupa siedmiu kobiet. To również ważne w świecie Shakespeare'a, który tak bardzo nasycony jest męską walką o przywództwo, zemstą. W naszym chórze kobiet jest wyjątkowa wspólnota, jest czułość, determinacja - jest wreszcie wolność. Mam nadzieję, że widzowie odnajdą też swoje interpretacje tej zbiorowej postaci.

PAP: Przedstawienia "Hamleta" rozpoczynać się będą o nietypowych porach, np. o godz. 11.55 lub 18.25. Dlaczego? Na czym polega tajemniczy zamiar włączenia odgłosów miasta w materie teatralną?

P. P.: Ważny jest dla nas rytuał mocno zakorzeniony w dramacie Shakespeare'a. Cały ten spektakl jest rodzajem rytuału. Chciałem, by nasz rytuał w teatrze, zsynchronizował się z rytuałem w mieście. W okolicach godzin rozpoczęcia wieczornych spektakli, w Toruniu biją dzwony. Najpierw o godz. 18, potem drugi raz ok. godz. 18.27. Spektakl synchronizuje się z dzwonami miasta i wpuszcza ich dźwięk na scenę.

PAP: Jakie jest przesłanie pańskiego spektaklu?

P. P.: Chciałbym, by widzowie zobaczyli w tym spektaklu historię bohatera, który nie chce być bohaterem. Pragnąłem zbudować świat, w którym silne emocje, podskórnie prowadzą do tragedii. Ta tragedia mnie przejmuje, boli mnie także owa podskórność. Niemożność uwolnienia się od przeznaczenia. Niemożność zmiany losu.

Paweł Paszta

Paweł Paszta (ur. w 1984 r.) ukończył Wydział Reżyserii Akademii Teatralnej (dyplom w 2012 r. z wyróżnieniem, spektakl "Pokojówki"). Jest wiceprezesem zarządu Polskiego Ośrodka Międzynarodowego Instytutu Teatralnego. Jego prace teatralne były prezentowane na Bydgoskim Festiwalu Operowym ("Dziady-Widma" - zarejestrowane i emitowane w TVP Kultura), na Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku ("Miarka za miarkę") oraz na Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy (słuchowisko "Fragmenty listów miłosnych"), na Forum Młodej Reżyserii w Krakowie ("Pokojówki"), na Festiwalu Oblicza Teatru w Polkowicach ("Opowiadania nie tylko dla dzieci"). Jesienią w 2010 r. ukończył sześciotygodniowy międzynarodowy kurs Teatru i Kultury Japońskiej organizowany przez UNESCO Chair w Bukareszcie pod okiem mistrzów no, buto i kabuki.

W marcu 2012 r. wziął udział w międzynarodowych warsztatach nowej dramaturgii i sztuki teatralnej "FIND plus" w teatrze Schaubuehne w Berlinie pod kierunkiem Thomasa Ostermeiera. Pracował m.in. w Teatrze Powszechnym w Warszawie, Teatrze Bagatela w Krakowie, Teatrze Kamienica w Warszawie, Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatrze im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze, Teatrze Rozrywki w Chorzowie, Teatrze Współczesnym w Szczecinie, a także wielokrotnie w Teatrze Żydowskim w Warszawie, gdzie zrealizował m.in. "Koszałki opałki", "Opowiadania nie tylko dla dzieci", "Królestwo wszechwanny".

W 2016 r. ukończył mistrzowski kurs reżyserii filmowej w Szkole Wajdy i obecnie pracuje nad swoim debiutem filmowym.

W 2017 r. objął funkcję dyrektora artystycznego Teatru im. W. Horzycy w Toruniu. 13 maja 2017 r. na Scenie na Zapleczu toruńskiego teatru odbyła się premiera "Napisu" Geralda Sibleyrasa w jego reżyserii.

Rozmawiał Grzegorz Janikowski (PAP)