To może być najlepszy Coke Live Festival w historii. W Krakowie pojawią się bowiem m.in. Florence and the Machine, Wu-Tang Clan oraz Franz Ferdinand

Kiedy organizatorzy ogłosili w maju na Facebooku, że w Krakowie zagra Wu-Tang Clan, pojawiło się ponad 1300 lajków i 120 komentarzy. W wielu z nich autorzy informowali, że to właśnie WTC przekonali ich do kupienia biletów na tegoroczny festiwal.

To będzie wyjątkowa wizyta WTC w Polsce, bo dokładnie 20 lat temu nowojorska załoga wypuściła w świat jeden z najważniejszych albumów hiphopowych lat 90. „Enter the Wu- -Tang (36 Chambers)”. To od niego zaczęło się uwielbienie, jakim WTC darzą chociażby Tricky (powiedział: „RZA to współczesny Mozart”), Portishead czy Björk. Wspominany przez Tricky’ego RZA mawiał: „Korzystam z sampli niczym malarz ze swojej palety”, i pokazał to na „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”. W swoich dźwiękach wyszedł poza hip-hop, tak jak poza oklepany w hiphopowych tekstach świat wyszli pozostali członkowie WTC. Ich opowieści to surrealistyczne historie inspirowane popkulturą, m.in. filmami kung- -fu i komiksami science fiction. Sam GZA tłumaczył: „Jesteśmy lirycznymi wojownikami. Nazwaliśmy się Wu- -Tang, bo nasze języki są ostre jak miecze”. Od czasu „Enter the Wu- -Tang (36 Chambers)” nagrali jeszcze cztery krążki, ale to właśnie debiut RZA, GZA, Method Mana i reszty znalazł się na liście najlepszych płyt wszech czasów „Rolling Stone’a”, w podobnym zestawieniu „New Musical Express” oraz na liście najlepszych krążków lat 90. według magazynu „Q”. Co prawda poza szyldem Wu-Tang Clan członkowie kolektywu nagrali pokaźną liczbę dobrych płyt sygnowanych własnymi ksywami. Bez wątpienia jednak największą klasę pokazywali w WTC. W Krakowie pojawią się wszyscy z oryginalnego składu, nie licząc Ol’ Dirty Bastarda, który w 2004 r. przedawkował kokainę w nowojorskim studiu.