Reklama
Podstawowe założenie ludowych historii polega na tym, że konwencjonalne kursy dziejów - np. szkolne - ignorują kwestię klasową. Na Zachodzie na pierwszy plan wyłania się jeszcze aspekt etniczno-rasowy, ale u nas - poza opisaną już na rozmaite sposoby kwestią żydowską - ma on niewielkie znaczenie. A przecież sprawa chłopska to jednak nasz temat. Bez wątpienia wart pogłębiania i uzupełniania białych plam. Dokładnie tego zadania podejmuje się Piotr Korczyński. Nie jest on w ludowym gatunku debiutantem, recenzowałem w tym miejscu jego „Śladami Szeli” z 2020 r. Zresztą bardzo pozytywnie.
Piotr Korczyński, „Zapomniani. Chłopi w Wojsku Polskim”, Znak, Kraków 2022 / nieznane
„Zapominani” to jednak projekt bardzo konkretny. Autor swojego zbiorowego bohatera upatruje wyłącznie w chłopstwie oderwanym od gospodarstwa i powołanym pod broń. Jeśli więc uznać wojny, bitwy, szarże i okopy za krwiobieg historii, to trzeba zauważyć, że płyną nim krwinki bynajmniej nie szlacheckiego czy inteligenckiego pochodzenia. Najnowsza historia Polski - pisana na frontach wielkich wojen opartych na powszechnym poborze - to ludowa historia w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Piotr Korczyński pokazuje to na wielu przykładach. Spośród nich najpiękniejszy jest chyba ten z jego rodzinnych stron, czyli z okolic Biecza. Oto przy rozbiórce starego chłopskiego domostwa między dziurawymi garnkami i słomą sroka (dosłownie!) znajduje połyskujący w słońcu Krzyż Walecznych. Odznaczenie ustanowione w roku 1920 i przyznane Kazimierzowi Przybylskiemu z Rożnowic za udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Dla Korczyńskiego to dobry pretekst do tego, by zbadać skalę udziału chłopstwa z okolicznej parafii (cztery wsie) w czynie niepodległościowym lat 1914-1920. Okazuje się, że takich przypadków jest kilka. Ale właśnie kilka, nie kilkanaście ani kilkadziesiąt. Te historie, same w sobie niezwykle ciekawe i pogmatwane, autor rzuca na szersze tło. Pokazuje kontekst - początkową nieufność chłopstwa (zwłaszcza w Kongresówce i w Galicji) do kwestii narodowej. Wynikała ona albo ze strachu przed powrotem „naszych” (czyli carskich), lojalności wobec „cysorza” czy też oporów i rezerwy, jaką wobec legionów „socjała” Piłsudskiego prezentował początkowo Kościół katolicki. Także dalsze losy wspomnianych chłopów żołnierzy z Rożnowic i okolic pokazują, jak wyglądała z tej chłopskiej perspektywy wojna roku 1920. Korczyński pisze o złym dowodzeniu, pladze dezercji, podatności na propagandę bolszewicką, ale też o strachu przed okrucieństwami popełnianymi przez wkraczającą do polskich wsi Armię Czerwoną czy o wielkiej odwadze, a nawet sporym wojskowym sprycie, którym rzeczony gospodarz z Rożnowic umiał się wykazać nawet w najtrudniejszych chwilach.
„Zapominani” - powiada Korczyński w tytule. Już na szczęście nie tak całkiem. ©℗