Kolejny tom opowieści o Mrocznym Rycerzu w ramach serii „Nowe DC Comics” (czyli – jeśli wolicie amerykańską nomenklaturę – „New 52”) i bezpośrednia kontynuacja opowieści z tomu „Trybunał Sów”. Walka Batmana z tajemniczą organizacją Sów – rządzącą z ukrycia Gotham City od dziesięcioleci – wchodzi w decydującą fazę.

Przebudzone z kriogenicznego snu Sowy atakują posiadłość Wayne’ów, by raz na zawsze wyeliminować Mrocznego Rycerza i na dobre przejąć władzę nad miastem. Ciąg dalszy łatwo przewidzieć, choć twórcy przygotowali dla czytelników kilka mocnych niespodzianek. „Miasto Sów” to solidny superbohaterski komiks – dość wciągający, sprawnie opowiedziany, nowocześnie narysowany. To jednak kolejny dowód na to, że relaunch wszystkich serii wydawnictwu DC nie udał się tak, jak mógłby. Polski wydawca i tak wybiera do publikacji najciekawsze (i najbardziej nośne) serie – w tłumaczeniu mogliśmy poznać jedynie nowe przygody Batmana, Supermana i Ligi Sprawiedliwości. Ale jeśli przyjrzeć się bliżej także innym tytułom „New 52”, widać, jak DC marnuje swoich bohaterów (by wspomnieć kompletnie chybione nowe wcielenia Johna Constantine’a czy Lobo). Nowe pokolenie z pewnością zasługuje na nowe wersje komiksowych herosów, dostosowane do współczesnych realiów. Ale mimo wszystko trudno uniknąć zrzędzenia, że kiedyś było lepiej. Niedawno popularny brytyjski magazyn „Comic Heroes” zorganizował plebiscyt, w którym czytelnicy wybierali najpopularniejszych bohaterów. „Bądźmy szczerzy, to nie jest żadna niespodzianka, że Batman zajął najwyższe miejsce na liście”, napisali w tekście poświęconym Mrocznemu Rycerzowi. Stworzony przez Boba Kane’a bohater na swoją pozycję pracuje już blisko 75 lat (w przyszłym roku okrągła rocznica!). I to jasne, że nie każdy komiks o Batmanie może być „Zabójczym żartem” czy „Azylem Arkham”. Ale albumami takimi jak „Miasto Sów” Bruce Wayne nie zapracowałby nawet na miejsce na podium.