"Dzisiaj rozmawiamy o Pani" (Wydawnictwo Literackie) to rozpisana na siedem żeńskich głosów opowieść o życiu w pozornym cieniu męża, które wcale nie musi być nużące, pozbawione wyzwań. Wręcz przeciwnie. Zawarte w książce rozmowy to barwne portrety kobiet pełnych pasji, zdobywających kolejne zawodowe i życiowe szczyty; kobiet szczęśliwych.

***

To opowieść o życiu tylko pozornie w cieniu wybitnej postaci, bo przecież szystkie bohaterki tej książki to kobiety spełnione również zawodowo. Kobiety silne, mądre, inteligentne, zdecydowane, niezależne i ambitne. Umiały połączyć życie zawodowe z życiem prywatnym, a do tego jeszcze stworzyć artyście dom, w którym mógłby się rozwijać i całkowicie poświęcać swojej pasji. Ich życie to pasmo wielu wyzwań i poświęceń, ale także życie ciekawe, pełne miłości i spełnienia. Dzisiaj rozmawiamy o Pani to ciepłe i szczere rozmowy z kobietami, które przez całe lata trwają przy swoich mężach, ale nie gubią w tym wszystkim siebie. Bardzo lubię taką mądrą, lekką i kobiecą stronę literatury. Polecam :-)

ikona lupy />

Monika Starońska-Zych, mufloneks.blogspot.com

Choć jest to niewielkich rozmiarów książka, zawiera w sobie dużo życiowej mądrości. Można w niej odkryć czysto ludzkie problemy, dylematy. Ale nie brak w niej również licznych anegdot, ciekawostek i informacji o różnych dziedzinach naszego życia. Czyta się ją niezwykle lekko.
I bardzo trudno ją odłożyć. Polecam!!

Czytelniczka, fifraku.blogspot.com

Rozmowy są bardzo ciekawe, szczere, często intymne i wzruszające, ale też okraszone anegdotami, z których można się pośmiać. Rozbudziły moją ciekawość, ale jej w pełni nie zaspokoiły. Czuję niedosyt i uważam, że rozmowy mogłyby być zdecydowanie bardziej rozbudowane, bo kobiety wiodą interesujące życie i jeszcze wiele mogłyby opowiedzieć. Wypełniały swoje obowiązki jako matki i żony. Pracowały zawodowo, wspierały mężów i często samotnie zmagały się z wychowywaniem dzieci i codziennością. W każdej historii można zauważyć, że były lepsze i gorsze czasy, ale bohaterki rozmów nie użalały się nad sobą. Przeżyły ten gorszy okres i cieszą się tym co mają, spełniają swoje ukryte marzenia, oddają się pasjom i pielęgnują dorobek mężów. Na pewno jeszcze wiele sukcesów przed nimi nie tylko tych zawodowych, ale też rodzinnych. Te historie pokazują, jak sukces męża bardzo zależy od postawy żony i jej wsparcia.

Serdecznie polecam książkę Agnieszki Nabrdalik:)

Jola K., magiawkazdymdniu.blogspot.com

Ta krótka publikacja ma niestety jeden minus. Jest nią zdecydowanie zbyt mała liczba bohaterek. W trakcie lektury rośnie bowiem pragnienie, aby poznać kolejne sylwetki kobiet. Ciekawym pomysłem, byłoby przedstawienie kontrrozmów – z mężami sławnych żon. Miejmy nadzieję, iż nie jest to ostatnie zdanie w tym temacie autorki, Agnieszki Nabrdalik.

Mg Ca, opetaniczytaniem.pl

Rozmówczyniom – choć strofowanym przez prowadzącą wywiady – ciężko było całkowicie odciąć się od dyskusji o mężach. Każda z nich, mniej lub bardziej, krążyła wokół nich, ukazując jak wielkie znaczenie mają oni w ich życiach, jak dużo miejsca zajmują i jak trudno mówić żonie o sobie, nie uwzględniając męża. Każda z pań sprawia wrażenie scalonej z małżonkiem. Każda jednocześnie ma bardzo interesujące życie prywatne – zarówno jeśli chodzi o kwestie zawodowe, jak
i hobbystyczne.

Poza warstwą merytoryczną, dobrą, bardzo podoba mi się warstwa graficzna i okładka – kobieta widziana z profilu na pierwszym planie, mężczyzna zaś w jej cieniu – ta czasowa zamiana ról idealnie oddaje sedno książki i niejako ją streszcza, niczego jej nie ujmując.

Lego ergo sum, shczooreczek.blogspot.com

Dzisiaj rozmawiamy… jest książką do połknięcia w kilka godzin, czasami dosyć powierzchowną, ale szanującą prywatność swoich bohaterów. Agnieszka Nabrdalik nie zadaje banalnych pytań i rzetelnie przygotowuje się do każdej rozmowy, dzięki czemu jest w stanie naprowadzić ją na ciekawe tory, a swoje rozmówczynie nakłonić do ciekawych, ale nieprzesadnie intymnych zwierzeń.

Zabawne anegdoty przeplątają się z wzruszającymi wspomnieniami, a szczypta złośliwości pozwala na odbrązowienie niejednego wizerunku.

Małgorzata Tomaszek, dlalejdis.pl

Wie pani, myślę, że coś ze mną jest nie tak, bo do tej pory nie chodzę na cmentarz, żeby porozmawiać ze Zbyszkiem… On w mojej pamięci wciąż jest żywy. Jak się coś zdarzy, coś mnie bardzo poruszy, zrywam się i myślę: „Muszę zadzwonić”. Nie porozmawiać, tylko zadzwonić, bo nasze rozmowy z reguły odbywały się przez telefon.

ikona lupy />

Anna Religa.

Jak się krząta, to znaczy, że ugotuje bardzo dobry obiad. Zaraz pójdzie do sklepu. Widzi pani, że nie mam źle… Rewanżuje się za te lata, gdy go nie było. Wtedy wszystkim musiałam zajmować się sama, przyjmowaniem gości też.

Karolina Niedenthal

ikona lupy />