Mike gotuje danie, jest szefem kuchni, ma wizję, my dostarczamy składniki. Nigdy nie idzie na skróty – mówi Timothy Spall, który zagrał tytułową rolę w filmie „Pan Turner”
Praca nad „Panem Turnerem” trwała wiele lat. Jak to się zaczęło?
Osiem lat temu w swoim biurze w londyńskim Soho Mike powiedział, że chce zrobić film o Turnerze ze mną w głównej roli. Ale wtedy to był tylko zarys pomysłu. Cztery lata później szwendałem się po Londynie. Usiadłem na ławce pod jakimś barem, podnoszę wzrok, a tam plakietka: „Tu w 1775 roku urodził się JMW Turner”. Natychmiast zadzwoniłem do Mike’a. Zapytał, czy nie wpadłbym do niego do biura. Na miejscu spotkałem Georginę Lowe, producentkę od lat współpracującą z Leigh: „Nie ekscytuj się zbytnio, ale wreszcie ruszamy. Jeśli wciąż jesteś zainteresowany, chciałabym, żebyś zaczął ćwiczyć do roli”. To było w 2010 roku, dwa lata przed rozpoczęciem zdjęć.