W KINACH | „Jason Bourne” – piąta część serii o byłym agencie CIA – to błaha historia, ale pierwszorzędne kino akcji
Pasuje do tego filmu krótki, treściwy tytuł „Jason Bourne”. Od razu wiadomo, że akcja skupia się przede wszystkim na bohaterze. Reżyser i współscenarzysta Paul Greengrass – podobnie jak we wcześniejszych częściach serii – osadza fabułę w realnym świecie, nawiązuje do aktualnych wydarzeń. Wspomina się tu wojnę w Syrii, jeszcze raz wraca do afery Snowdena, pierwsza, piekielnie dynamiczna część filmu rozgrywa się w czasie gwałtownych protestów w Grecji. Ale to wszystko dym i lustra: polityczne i społeczne tło nie ma tu większego znaczenia, nadaje jedynie filmowi pozory głębszej refleksji. Wszystko już w tej serii zostało powiedziane, machinacje możnych tego świata obnażone, a korupcja i spiski niszczące amerykańskie służby – rozpracowane. Do tej układanki Greengrass nowych elementów nie dorzuca, w zamian oferując pierwszorzędnie zrealizowane kino akcji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.