Od pierwszych chwil seansu odczuwamy atmosferę niepewności i zagrożenia, a mikroskopijne zdarzenia urastają w naszych oczach do rangi zwiastunów nieuniknionej katastrofy. Choć bohaterowie starają się zachować spokój, możemy być pewni, że – zupełnie jak na pozowanym zdjęciu z pierwszej sceny filmu – starają się po prostu robić dobrą minę do złej gry
„Turysta” to świetny film o sielance zniszczonej w wyniku lawiny niepowodzeń. Reżyser postrzega życie Tomasa i Ebby jako karkołomny slalom pomiędzy konwenansami, stereotypami i trudnymi do spełnienia normami społecznymi. Stawianie przed bohaterami kolejnych przeszkód na drodze do porozumienia udowadnia, że Ruben Östlund wciąż świetnie czuje się w roli złośliwego demiurga. Inaczej jednak niż w odrobinę mizantropicznej „Grze”, tym razem łączy pogardę z czułością, a chwilami umie rozładować napiętą atmosferę erupcjami czarnego humoru.
Film Östlunda to także znakomite ćwiczenie w sztuce suspensu. Od pierwszych chwil seansu odczuwamy atmosferę niepewności i zagrożenia, a mikroskopijne zdarzenia urastają w naszych oczach do rangi zwiastunów nieuniknionej katastrofy. Choć bohaterowie starają się zachować spokój, możemy być pewni, że – zupełnie jak na pozowanym zdjęciu z pierwszej sceny filmu – starają się po prostu robić dobrą minę do złej gry.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.