Autopromocja

"Buntownik bez powodu" - wybrańcy bogów

Buntownik bez powodu
Buntownik bez powoduMedia
19 września 2014

„Buntownik bez powodu” idealnie trafił w zbiorową podświadomość i do dziś pozostaje aktualny, niezależnie od kolejnych rewolt, rebelii i skandali

Po drugiej wojnie światowej kino hollywoodzkie nie potrafiło i nie miało pomysłu na to, w jaki sposób opowiadać o problemach młodych ludzi w Ameryce. Czy tematem powinna być wojna, cierpienie czy infantylne opowieści o pierwszym zakochaniu, konfliktach rówieśniczych w gronie nastolatków? Nicholas Ray w zasadzie jako pierwszy spróbował pokazać w Hollywood prawdziwe nastroje ówczesnych osiemnastolatków. Piętnaście lat od kapitulacji Niemiec młodzi ludzie mieli dosyć powagi, starali się odnaleźć w rzeczywistości na nowo. Ich problemy nie wiązały się z sytuacją międzynarodową czy publiczną, ale prywatną, intymną. Chodziło o kłopoty z tożsamością, niemożność nawiązywania właściwego kontaktu z rodzicami. Ray pokazał te dylematy bez retuszu, chociaż w kilku ważnych fragmentach musiał iść na ustępstwa wobec cenzury obyczajowej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png