Atrakcyjna na początku historia traci wiarygodność, kiedy próbuje wykonać najważniejszy fabularny skręt. Szkoda, bo poza potencjałem „Zanim zasnę” ma też znakomitych aktorów.
„Zanim zasnę” dziedziczy w linii prostej z takich filmów, jak „Szósty zmysł”, „Fight Club” czy „Memento”, w których jedna tylko scenariuszowa wolta wywracała do góry nogami całą fabułę. Twórcy ucierali w nich nosa przypuszczeniom widzów co do dalszego biegu wydarzeń. Tamte filmy charakteryzowała jednak psychologiczna wiarygodność, jasne motywy i przemyślana struktura. Nawet przy n-tym oglądaniu nie sposób było odmówić ich autorom dokładności w dopasowaniu scenariuszowych i scenograficznych puzzli. Z Rowanem Joffé (synem Rolanda, twórcy „Misji”) już tak niestety nie jest. Atrakcyjna na początku historia traci wiarygodność, kiedy próbuje wykonać najważniejszy fabularny skręt. Szkoda, bo poza potencjałem „Zanim zasnę” ma też znakomitych aktorów. Nicole Kidman i Colin Firth grają tu małżeństwo, które musi stawić czoła amnezji kobiety. Przebieg każdego poranka wygląda dokładnie tak samo. Christine po przebudzeniu z przerażeniem odkrywa, że nie wie, gdzie jest ani kim jest mężczyzna leżący u jej boku. W kilkanaście godzin nadrabia historię wielu lat swojego życia, by w czasie snu znów o wszystkim zapomnieć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.