Słuchając drugiej solowej płyty Jacka White’a „Lazaretto”, można uwierzyć w renesans rock’n’rolla
Wiem, że prowokuję i mogę przerażać. Mam skomplikowaną osobowość, jestem pełen energii i sprzeczności, wciąż zajęty i poszukujący. Przebywanie obok mnie może być trudne. To tak, jakby wyjść na kawę z Larrym Davidem (aktor, komik), Alanem Patridgem (fikcyjna postać stworzona przez brytyjskiego komika Steve’a Coogana), Chrisem Rockiem i Woody Allenem w jednym. Pewnie nie każdy uzna to za zabawne” – powiedział kilka dni temu w wywiadzie dla „Guardiana” Jack White. Trzeba przyznać, że pochodzący z Detroit muzyk trafił w punkt. Jack White III ma studio zawalone starymi winylami, uwielbia bluesa z lat 60., nagrywa piosenki na analogowym sprzęcie i wysłużonej konsoli marki Neve, nie używa portali społecznościowych, podobno nie ma nawet komórki, z drugiej strony jeździ pierwszym masowo produkowanym, elektrycznym sedanem Tesla Model S wyprodukowanym przez Tesla Motors. Na drzwiach swojego biura w studio Third Man Records w Nashville ma plakietkę pasującą raczej do zakładu dentystycznego „John A White III DDS. Family Dentistry 9am to 3pm”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.