Autopromocja

"Warpaint": Seksualność do potęgi

"Warpaint"
"Warpaint"Media
20 stycznia 2014

Już można zacząć układać listę najlepszych płyt 2014 roku. Na pewno znajdzie się na niej nowy krążek kalifornijskiego żeńskiego kwartetu Warpaint.

Żeby się przekonać do nowej płyty Warpaint, wystarczy posłuchać trwającego niecałe dwie minuty „Intro”. Zawiera się w nim wszystko to, co jest siłą czterech pięknych pań ze słonecznej Kalifornii. Połączenie mroku, szczypty psychodelii, prostych rytmicznych gitar i perkusji z onirycznym kobiecym wokalem. Do tego dochodzi luz (w „Intro” objawia się podwójnym rozpoczęciem numeru, przy pierwszym wyszło nieczysto). Mało tego, Warpaint brzmią, jakby przypominały dokonania The Cure czy Morphine sprzed lat, a jednocześnie ich granie jest niezwykle świeże i co pewnie dla wielu fanów ważne – bardzo sensualne, żeby nie powiedzieć nasycone namiętnością. Podobne odczucia można było mieć już przy niesamowitym debiucie Warpaint „The Fool” z 2010 roku. Krążek otrzymał bardzo dobre recenzje na całym świecie, panie wyruszyły w okazałą trasę koncertową łącznie z występem na festiwalu w Glastonbury, zawitały też do Polski. Poza tym znalazły się na liście BBC Sound 2011. Zresztą szacunek środowiska zdobyły jeszcze wcześniej, wypuszczając wyprodukowaną przez gitarzystę Johna Frusciante z Red Hot Chili Peppers epkę „Exquisite Corpse”. Oba krążki spowodowały, że zostały zaproszone na płytę z coverami Davida Bowiego, z powodzeniem potrafiły też zagrać „Polly” z repertuaru Nirvany, a wraz z Markiem Laneganem nagrały cover dla The xx.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png