Autopromocja

Harrison Ford: Od stolarza do milionera

Gra Endera
Gra EnderaMedia / Entertainment Weekly's EW.com
4 listopada 2013

Jest jednym z najbogatszych aktorów Hollywood, ikoną popkultury. Ale Harrison Ford uparcie powtarza, że aktorstwo to rzemiosło, a o jego karierze w dużym stopniu zadecydował przypadek.

Moment, kiedy po raz pierwszy czyta scenariusz, Harrison Ford uważa za wyjątkowy. „Wszystko jest wtedy świeże. Przechadzam się po jakichś ulicach, nie wiedząc jeszcze, dokąd prowadzą. Te pierwsze reakcje, jakie wywołuje we mnie tekst, są dla mnie bezcenne. Nieustannie do nich wracam, kiedy film już powstaje” – mówi. Dla niego bohater liczy się wtedy, kiedy jest użytecznym narzędziem do opowiedzenia historii. Z pedantyczną dokładnością wczytuje się w teksty scenariuszy, wychwytuje każdy niuans, spędza całe dnie, próbując zrozumieć, w jaki sposób postać, którą ma zagrać, przyczynia się do wykreowania opowieści. Jak twierdzi, „reszta to przebieranie się i staranie, by wypaść wiarygodnie”.

Lubi żartować, że jako człowiek czuje się Irlandczykiem, jako aktor – Żydem. Urodził się w Chicago jako syn Żydówki rosyjskiego pochodzenia i irlandzkiego katolika, a jego kariera miała się okazać wielkim spełnieniem amerykańskiego snu. W wywiadach często opowiada, że wszystko w jego życiu zdarzyło się przypadkiem. Na lekcje aktorstwa w college’u zapisał się podobno z lenistwa. „Nikt mnie nie uprzedził, że wiązało się to z koniecznością wystąpienia na scenie” – mówił, będąc gościem programu „Za drzwiami Actors Studio”. Mija właśnie czterdzieści lat, odkąd na planie „Amerykańskiego graffiti” młodego Forda poznał George Lucas. Gdyby nie to, być może przyszły Indiana Jones do dziś byłby stolarzem, wykonującym zlecenia dla kalifornijskich artystów. W ten sposób przez długi czas zarabiał na życie. „Gwiezdne wojny” przewróciły wszystko do góry nogami. Lucas szukał nowych twarzy. Początkowo nie brał Forda pod uwagę, poprosił go tylko o czytanie scenariuszowych kwestii podczas przesłuchań aktorów. Harrisonowi poszło na tyle dobrze, że po zakończeniu castingu rola Hana Solo trafiła do niego. Postać tego po trosze cynika, po trosze cwaniaka, który w czwartej części sagi ratuje księżniczkę Leię z czystego wyrachowania, okazała się wielkim przełomem w karierze Harrisona Forda. Pod koniec lat 70. był już gwiazdą wielkiego formatu. Wkrótce miał zyskać kolejne ekranowe wcielenie, które na długie lata zapadnie widzom w pamięć.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png