Autopromocja

Dan Brown - Farbowany heretyk

Dan Brown
Dan BrownBloomberg / PAUL GOGUEN
18 października 2013

W 2003 r. okrzyknięto go największym diabłem popliteratury. Dan Brown nie szuka już zwady z Kościołem, choć nadal snuje spiskowe teorie.

Przygotowania do światowej premiery najnowszej książki Dana Browna wzbudziły tyleż ciekawości, co kpin i złośliwych komentarzy. Na kilka miesięcy przed ukazaniem się „Inferna” w księgarniach jedenastu tłumaczy zabrało się do pracy nad przekładami powieści na francuski, niemiecki, hiszpański, kataloński, portugalski i włoski. Powziętych środków ostrożności nie powstydziliby się najbardziej wykwalifikowani agenci służb specjalnych. Tłumacze pracowali przez siedem dni w tygodniu w pozbawionym okien bunkrze. Telefony komórkowe kazano im zostawiać przed wejściem, ich służbowe laptopy trwale przytwierdzono do biurek, a każde opuszczenie stanowiska pracy (choćby do toalety) wymagało wylogowania się oraz skrupulatnego odnotowania celu i czasu absencji. Wszystko po to, by „Inferno” mogło się ukazać jednego dnia w najważniejszych językach, a przed premierą na światło dzienne nie wydostał się choćby najdrobniejszy przeciek dotyczący fabuły powieści. Na wszelki wypadek autorów przekładów trzymano w hotelu położonym na odludziu. Gdyby jednak ktoś postronny zagaił ich o cel pobytu we Włoszech, zobowiązani byli wyrecytować uzgodnioną wcześniej zmyśloną odpowiedź.

1526343-dan-brown-inferno.jpg
Dan Brown "Inferno" - recenzja

Dan Brown ma obsesję tajemnic i spisków nie tylko w swoich powieściach, lecz także w życiu. W wywiadzie udzielonym BBC tuż po światowej premierze „Inferna” wyznał, że robiąc research do książki we Florencji, unikał nawet konsultacji z ekspertami w obawie, że wieść o pracach nad powieścią przedostanie się do mediów. Brown nie należy do tych autorów bestsellerów, którzy są w stanie opublikować jedną książkę rocznie. Po wydaniu każdej powieści na kilka lat znika, skutecznie podsycając ciekawość czytelników i mediów. Gdy po sukcesie głośnego „Kodu Leonarda da Vinci” na długi czas zamilkł, dziennikarze spekulowali o twórczym kryzysie i pisarskiej blokadzie Browna. W 2007 r. wystarczyło poinformować, że kolejna część przygód nieustraszonego symbologa Roberta Langdona będzie nosić tytuł „Klucz Salomona”, by na rynku błyskawicznie ukazała się książka „Przewodnik po »Kluczu Salomona« Dana Browna” niejakiego Grega Taylora (powieść Browna ostatecznie ukazała się pod tytułem „Zaginiony symbol”), bo też dziełka Amerykanina od dawna inspirują twórczość licznych naśladowców i interpretatorów. Plotki, spekulacje i gorączkowa niecierpliwość fanów są zresztą w smak pisarzowi. A na twórcze blokady znalazł sposób osobliwy – gdy czuje pustkę w głowie, zwykł podobno zawisać do góry nogami jak nietoperz.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.