Jeśli znudziły was hollywoodzkie produkcje o szlachetnych nauczycielach, koniecznie poznajcie pana Lazhara.
Mogłoby się wydawać, że to temat przerobiony już przez kino na wszystkie możliwe sposoby. Przypadkowy nauczyciel przejmuje klasę, która wcale nie chce mieć z nim nic do czynienia. Cierpliwością, empatią, entuzjazmem przełamuje niechęć i w końcu zjednuje sobie uczniów. Zwłaszcza Hollywood upodobało sobie ten schemat, pokazując go w wersji to romantyczno- antysystemowej („Stowarzyszenie umarłych poetów”), to społecznie zaangażowanej („Młodzi gniewni”), to sensacyjnej („Belfer”). Nominowany w ubiegłym roku do Oscara film Philippe’a Falardeau (przegrał, podobnie jak „W ciemności” Agnieszki Holland, z irańskim „Rozstaniem”) ten schemat także wypełnia krok po kroku. Ale tylko pozornie.
Bachir Lazhar (świetnie zagrany przez Mohameda Fellaga) przychodzi na zastępstwo do klasy, której nauczycielka popełniła w szkole samobójstwo. To wydarzenie odcisnęło szczególne piętno na dwójce uczniów, którzy znaleźli jej zwłoki. Szkolny psycholog niewiele jest tu w stanie pomóc, pan Lazhar zostaje więc zatrudniony przez dyrektorkę w akcie desperacji. Nikt nie wie, że mężczyzna – podający się za nauczyciela z dziewiętnastoletnim stażem – jest w rzeczywistości nielegalnym algierskim imigrantem, który wcześniej pracował jako szef restauracji. Dla Lazhara praca ma być próbą odreagowania własnej traumy – tragicznej śmierci żony i dwójki dzieci. Ale to właśnie ten poharatany przez życie człowiek stanie się dla uczniów nowym przewodnikiem, pomoże im poradzić sobie z cierpieniem i poczuciem straty.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.