"Za +Trzy wysokie kobiety+ Edward Albee został wyróżniony nagrodą Pulitzera w 1994 r. Sztuka spotkała się z żywym przyjęciem również ze względu na jej autobiograficzny charakter" - przypomniała w informacji przesłanej PAP specjalista ds. PR i Promocji teatru Marta Antczak-Gerla.

Zwróciła uwagę, że "Trzy wysokie kobiety", "Kto się boi Virginii Woolf?", "Chwiejna równowaga" i "American dream" to najbardziej znane utwory Albeego zaliczanego, wraz z Arthurem Millerem, Eugene'em O'Neillem i Tennesseem Williamsem, do tzw. "wielkiej czwórki, która ukształtowała dwudziestowieczny amerykański teatr".

Młody Albee opuścił przybrany dom w wieku 18 lat. Jak tłumaczył "Trzy wysokie kobiety" nie zostały napisane z chęci zemsty. "Przez lata ja i kobieta, która mnie adoptowała i wychowała unieszczęśliwialiśmy się wzajemnie. Dla mnie to już przeszłość, choć myślę, że ona żyła tym do końca" - oceniał pisarz.

"Prawdą jest, że jej nie cierpiałem, nie mogłem znieść jej uprzedzeń, braku empatii, jej paranoicznych obsesji, ale jednocześnie podziwiałem jej władczość i poczucie własnej wartości. Byłem głęboko poruszony obserwując, jak zbliżając się do dziewięćdziesiątki, osłabiona fizycznie i mentalnie, z właściwą sobie wyższością, rozpaczliwie próbowała ignorować zbliżający się koniec. Sztuka +Trzy wysokie kobiety+ ma swój początek w zafascynowaniu grozą i smutkiem tamtych przeżyć" - wyjaśnił amerykański dramatopisarz.

Antczak-Gerla przypomniała, że Albee "bywa nazywany defetystą i pesymistą". "Jest jednak raczej moralistą wierzącym, że szokując, być może nawet obrażając, dobitniej stawia pytania, które mogą skłonić do przewartościowania postaw, nigdy do utraty nadziei" - podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że dialogi w jego sztukach "cechuje dystans i poczucie humoru, ale i szczerość, która bywa bolesna, a jego wnikliwe obserwacje przynoszą refleksję, że życie najpełniej definiuje się poprzez nieuniknioną bliskość śmierci".

"Czym jest los? Czym szczęście? Czym osobista odpowiedzialność za życiowe wybory? Czy nasze istnienie jest wolnością? Ile jesteśmy w stanie znieść żeby dopasować się do własnych i cudzych wyobrażeń o szczęściu i życiowym sukcesie? Czy jesteśmy niewolnikami systemów społecznych? Ile jesteśmy w stanie poświęcić aby obronić bezpieczne dla nas status quo? Te zasadnicze pytania, które zadaje w swojej sztuce Albee, są sednem dyskusji toczącej się od wieków" - czytamy w przesłanej informacji.

Albee w jednym z wywiadów, odpowiadając na pytanie o przesłanie "Trzech wysokich kobiet", powiedział: "myślę, że może ono sprowadzać się do napomnienia, aby bardzo uważać, co czynimy z jedynym życiem, jakie mamy". "Uważać, by pozostać sobą i nie skończyć jak moja bohaterka – przepełniona gniewem, wściekłością i żalem. Ona wpadła w pułapkę +radzenia sobie jakoś+. Tymczasem my powinniśmy dokonywać wyborów" - mówił.

W spektaklu "wchodzimy w świat kobiety, której życie zostało precyzyjnie zaprogramowane, którą od młodzieńczych lat ćwiczono do spełniania oczekiwań, jakie miał wobec niej świat" - napisano na stronie Teatru Polskiego.

"Oczekiwań, których realizacja miała dać jej prestiż, pozycję, dobre życie – szczęście. A jednak to nie wystarczyło. Przepis na szczęście nie zadziałał. Po czyjej stronie zatem leży wina? Zazwyczaj pytanie to zadajemy sobie dopiero w punkcie ostatecznym, na krawędzi śmierci, kiedy poznanie odpowiedzi nie ma już żadnego znaczenia" - czytamy w opisie spektaklu.

Autorką przekładu jest Małgorzata Semil. Za scenografię, kostiumy i reżyserię światła odpowiada Aleksandr Prowaliński. Muzykę skomponował Dominik Strycharski.

Występują: Grażyna Barszczewska, Hanna Skarga, Katarzyna Strączek i Maksymilian Rogacki.

Premiera - 14 października o godz. 19.30 na Scenie Kameralnej im. Sławomira Mrożka Teatru Polskiego. Kolejne przedstawienia - 15-18 października br.