« Powrót do artykułu

Trucizny - ulubiona broń KGB

Kiedy KGB sięgało po trucizny, zawsze istniała ku temu głębsza przyczyna. Czasy się zmieniły, lecz w Rosji rzadko porzuca się sprawdzone tradycje

trucizna, śmierć, otrucie, chemia

żródło: ShutterStock

Zazwyczaj toksyny, z jakimi eksperymentowano w laboratoriach KGB, działały szybko i skutecznie, pozostawiając niewiele śladów. Ich użycie przywodziło na myśl chirurgiczny skalpel. Wyjątek uczyniono dla zdrajcy, który przeszedł na stronę wroga, a mianowicie dla niedoszłego zabójcy Okołowicza kapitan Nikołaja Chochołowa. Nieopatrznie zjawił się on 15 września 1957 r. we Frankfurcie nad Menem, aby wziąć udział w międzynarodowej konferencji poświeconej ekspansji komunizmu. Podczas bankietu w hotelu wypił łyk kawy z podanej mu filiżanki. Już kilkanaście minut później jego organizm dosłownie oszalał. Chochołow zaczął puchnąć, a skórę pokryły mu ciemne plamy.

statystyki

Komentarze (2)

  • eee(2018-03-23 19:37) Zgłoś naruszenie 00

    Dostał zgodę na wyjazd, wiedzie spokojne życie, podaje swoją geolokalizację, upublicznia aktualny wizerunek. Wnioski same płyną.

    Odpowiedz
  • nieśmiercionośne?(2018-03-23 20:54) Zgłoś naruszenie 00

    U nich trucizny, u nas bronie przywleczone z zachodu , i to chyba dzikiego. Mianowicie bronie elektromagnetyczne, nielegalne czipy RFID itd. Wystarczy poczytać na www, posłuchać konferencji jak min Macierewicz był pytany, NCBiR - program. A dalej co się potoczyło. Pytanie zastanawiające dlaczego tak przycichło z lekka publicznie. Ten temat pociągnie wielu...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!