- Ja nie tyle zmieniam styl, ile po prostu nie chcę powtarzać siebie. Chcę wnosić coś nowego - mówi Stasys Eidrigevičius artysta pochodzenia litewskiego, tworzy obrazy, ekslibrisy, ilustracje, rzeźby, uprawia teatr i performance, pisze
Maciej Weryński: Własne muzeum za życia to chyba nawet więcej niż ordery i medale na Biennale. A panu właśnie otwarto muzeum na Litwie. Jak do tego doszło?
Stasys Eidrigevičius: Namówił mnie burmistrz Poniewieża Rytis Rackauskas, bo niedaleko tego miasta mieszkali moi rodzice. Na wsi już nie było to możliwe, bo kiedy w 1990 r. zmarła mama, moje siostry sprzedały pole. Teraz są tam brzydkie domy. Stanęło na tym, że muzeum będzie w Poniewieżu na miejscu starego kina Garsas. Część mieszkańców zaczęła protestować, pisać listy... W pewnym momencie już nie chciałem tego muzeum. I powiedziałem głośno, że rezygnuję. Ale kino stało puste i w końcu sprawy ruszyły. Poszło bardzo szybko. Znalazły się fundusze ministerstwa kultury i sztuki, potem europejskie i samego Poniewieża. Teraz muzeum prowadzi miasto. W przyszłości być może przejdzie pod nadzór ministerstwa. Na razie było otwarcie...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.