Autopromocja

Archiwa wielkich pisarzy: W poszukiwaniu Graala

Władysław Broniewski "Pamiętnik"
Władysław Broniewski "Pamiętnik"Media
27 lutego 2014

Broniewski, Iwaszkiewicz, Mrożek, Szymborska, Gombrowicz – archiwa wybitnych pisarzy ukrywają jeszcze niejedną literacką perłę.

Ukazującą się właśnie nakładem wydawnictwa Krytyki Politycznej pełną wersję „Pamiętnika” Władysława Broniewskiego wydawca i edytor publikacji Maciej Tramer określają mianem tekstu, który przez dziesięciolecia obrósł legendą. Przez lata swoje zapiski z czasów młodzieńczych sam Broniewski czytywał jedynie wybiórczo i wyłącznie garstce najbardziej zaufanych przyjaciół. W latach 60. ubiegłego wieku krótkie fragmenty „Pamiętnika” drukowały „Polityka”, „Miesięcznik Literacki” i „Poezja”, wersję w dużym stopniu okrojoną wydano w 1984 roku. Ale jak przekonuje Maciej Tramer, publikacje wcześniejsze jedynie podsyciły niezdrową ciekawość czytelników, wywołując spekulacje na temat polityczno-obyczajowych sensacji, jakie mogłyby wywołać nieznane dotąd partie zapisków. Maciej Tramer podkreśla, jak bardzo kontrowersyjne w rozmaitych kręgach mogły okazać się polityczne refleksje i spostrzeżenia zawarte w „Pamiętniku”. „Broniewski pisze o udziale w wojnie polsko-rosyjskiej, wcześniej wspomina o konflikcie polsko-ukraińskim, o którym zresztą do tej pory niechętnie się mówi. Fragmenty dotyczące udziału Broniewskiego na Wołyniu na przełomie 1918 i 1919 roku, kiedy poeta jednoznacznie określa swoją rolę jako okupanta, pacyfikującego Wołyń, nawet dzisiaj mogą okazać się kontrowersyjne w obliczu tego, jak patrzy się na to, co na Wołyniu działo się później” – przekonuje.

Sekrety mistrzów

Wątpliwości dotyczące publikacji pełnej wersji „Pamiętnika” były jednak wielorakie. Niebagatelną rolę odegrały tu kwestie obyczajowe i smaczki erotyczne, których Broniewski nie szczędzi na kartach notatnika, łącznie ze wzmianką o chorobie wenerycznej, z której poeta miał leczyć się przez wiele lat. Nic dziwnego, że żony poety, zwłaszcza ostatnia – Wanda Broniewska – miały poważne opory przed rozpowszechnianiem opowieści o licznych przedmałżeńskich romansach autora „Drzewa rozpaczającego”. Pozostawało jeszcze pytanie, czy wydanie „Pamiętnika” nie byłoby naruszeniem woli Władysława Broniewskiego, który protestował przeciwko publikacji jego wierszy młodzieńczych – notatnik z lat 1918–1922 zawiera ich sporo. Dostając dziś do rąk „Pamiętnik”, którego rękopis cudem ocalał przez wojnę i powstanie, odkrywamy jednak istotny i fascynujący wycinek biografii pisarza. Broniewski, narrator zapisków, to poeta jeszcze nieukształtowany, dopiero u progu artystycznej drogi. Pisane na marginesach wiersze (które sam autor nazywał potem „niebroniewskimi”) gdzieniegdzie mogą zdać się naiwne, niewprawne. Z całą pewnością młody Broniewski to błyskotliwy opowiadacz, świetny kronikarz, ale i niesforny flirciarz, który zdaje barwne relacje z niekończących się podbojów miłosnych. Zdaniem Macieja Tramera koniec „Pamiętnika” wyznacza istotną cezurę w twórczej biografii poety. „Widać w pamiętniku, że Broniewski bardzo intensywnie pracuje nad tym, żeby stać się poważnym poetą. Kilka miesięcy po zakończeniu pisania pamiętnika 31 grudnia 1922 roku wysyła swojemu przyjacielowi pierwszy fragment wiersza, który jest w pełni dojrzały i poważny. Pamiętnik kończy etap twórczości niedojrzałej, zaraz za nim zaczyna się już poeta ukształtowany i świadomy” – mówi Maciej Tramer. Archiwa wielkich pisarzy i poetów dwudziestowiecznych kryją jeszcze wiele wartościowych znalezisk, których publikacji w najbliższych latach możemy się spodziewać. A to, co odnalezione, niewydobyte nigdy na światło dzienne, nieustająco podsyca czytelniczą ciekawość. Wydarzeniem literackim, zapowiadanym na jesień tego roku, ma być publikacja nigdy niewydanych w zbiorze wierszy Wisławy Szymborskiej z lat 1944–1948, powstałych przed oficjalnym debiutem poetki. Michał Rusinek, były sekretarz Wisławy Szymborskiej i opiekun jej archiwów, przekonuje, że to książka w jakiejś mierze mityczna, bo o istnieniu zbioru młodzieńczych wierszy Szymborskiej do niedawna nikt jeszcze nie wiedział. Prawdopodobnie miał być to debiutancki tom poetki, który z jakichś powodów nigdy nie ukazał się w całości. „Wiemy, że Wisława Szymborska została przyjęta do Związku Literatów Polskich w roku 1949 na podstawie maszynopisu tego zbioru. W jakimś dokumencie nosił tytuł »Szycie sztandaru«, gdzie indziej został po prostu zatytułowany »Wiersze «” – mówi Michał Rusinek, zapewniając, że wartość literacka żadnego utworu w odnalezionym zbiorze nie budziła wątpliwości, czy jego całość powinna zostać wydana. „Te wiersze są szalenie interesujące ze względu na wątki, które potem zaniknęły w twórczości Szymborskiej. Są wątki wojenne, ale widoczne jest też próbowanie sił w rozmaitych poetykach, na przykład awangardy” – opowiada.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.