Czy po udanym debiucie Ul/Kr na drugim krążku "Ament" trzymają poziom?
Tak naprawdę kilkanaście miesięcy temu było im łatwiej. Zaczynali od zera. Co prawda byli kojarzeni w muzycznym środowisku w rodzinnym Gorzowie, ale pozanim postaci Błażeja Króla i Maurycego Kiebzaka-Górskiego były raczej egzotyczne. Nagrali album „Ul/Kr” niepasujący do muzycznego biznesu pod żadnym względem. Zaczynając od zdjęcia zespołu (wyglądają jak łobuzy z podwórka z końcówki lat 80.). Przez rozmytą okładkę debiutu i jego długość – zaledwie 22 minuty. Do tego wydanego na kasecie magnetofonowej. Wreszcie muzycznie: czarowanie szmerami i przesterami w minimalnym, ambientowym sosie. Całość okraszona wymagającymi tekstami. A jednak „Ul/Kr” poszukiwaczy ambitniejszych dźwięków powalili na kolana. Zagrali na Off Festivalu w Katowicach, gdyńskim Open’erze, w cyklu Męskie Granie, ich płyta trafiła na szczyty podsumowań roku. Pokazali świeżość, prawdę i oryginalność, jakiej widocznie wielu z nas brakowało.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.