statystyki

Siłaczka rzuca bomby. Tajemnicza kobieta i zamach na carskiego generała

autor: Wojciech Lada21.06.2020, 17:00; Aktualizacja: 21.06.2020, 17:45
Stefan Żeromski

Stefan Żeromskiźródło: Domena Publiczna

Bohaterka noweli Stefana Żeromskiego była członkinią terrorystycznej Organizacji Bojowej PPS. Ciśnięte przez nią ładunki eksplodowały w centrum Warszawy.

O k oło godz. 13 samochód gen. Lwa Uthoffa skręcił w ul. Świę tokrzyską. Był to widok osobliwy, bo w październiku 1909 r. aut na warszawskich ulicach właściwie się nie widywało, a na pewno nie najnowszego modelu Opla, o wzmocnionej dodatkowo karoserii. Ale Uthoff był współpracownikiem gubernatora Gieorgija Skałona i stać go było na takie ekstrawagancje jak własny automobil.

Kiedy tylko pojazd wjechał w Świętokrzyską, ulicą wstrząsnął huk. Auto uniosło się i stanęło w płomieniach, zaś siła eksplozji zmiotła z chodnika tłum przechodniów, ciskając nimi o ściany okolicznych domów. „Kuryer Warszawski” relacjonował: „Samochód płonął jak pudło drewniane. W pobliżu na chodnikach i na bruku ulicznym wiło się w boleści kilkanaście osób pokaleczonych. Pomiędzy nimi leżał jakiś mężczyzna nieruchomy. Na chodniku leżały zwłoki mężczyzny”. Bardziej drobiazgowy był korespondent „Nowej Reformy”: „Przypadek zrządził, że w tejże właśnie chwili przechodziłem z ulicy Mazowieckiej na plac Warecki przez Świętokrzyską i byłem świadkiem epizodów, które rozegrały się po wybuchu. Brzęk wylatujących szyb, jęk i krzyk rannych, tłumy publiczności uciekające w popłochu i inne, prące na miejsce katastrofy stworzyły jedną ze scen dantejskich. Trzynaście osób ciężko rannych, wiele osób mniej poszkodowanych z pośród przechodniów, dorożkami udały się do domów, tak, iż faktyczna ilość rannych jest znacznie większa”.

Zupełnym przypadkiem gen. Uthoff i jego współpasażerowie przeżyli eksplozję – chwilę wcześniej opuścili pojazd zaniepokojeni dziwnymi odgłosami dobywającymi się z silnika. Być może byli nawet przekonani, że wybuch spowodowała usterka techniczna samochodu. Dopiero po kilku dniach i po zbadaniu incydentu przez żandarmerię „Warszawskij dniewnik” przedstawił ostateczną wersję: „Według zeznań niektórych świadków bombę rzuciła niewiadomego nazwiska kobieta z balkonu przeciwległego domu; zamieszkiwała tam za podrobionym paszportem w pokojach umeblowanych. Po wybuchu zbiegła”.

Policja nigdy nie ustaliła personaliów tajemniczej kobiety. Gdyby żandarmom to się udało, byliby zapewne nie mniej zaskoczeni niż większość jej znajomych i przyjaciół. Bombę rzuciła Faustyna Morzycka, pierwowzór Stasi Bozowskiej z popularnej już wówczas noweli „Siłaczka” Stefana Żeromskiego.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie