Była kiedyś książka kucharska „Dla samotnych i zakochanych”. Nowa książka Rafała Matyi dotyczy wprawdzie kuchni politycznej, ale można ją opisać równie lapidarnym podtytułem. To rzecz dla „samotnych i wycieńczonych”.
To książka dla tych wszystkich, którzy nie chcą być żołnierzami partii. Wierzą, że debata publiczna w cywilizowanym państwie nie polega jedynie na obrzucaniu przeciwników obelgami. Są jak pacyfiści w przededniu wojny – krzyczą, że to obłęd, i palą karty powołania. Nieważne, czy ci „samotni i wycieńczeni” są po stronie PiS, czy anty-PiS. Nazywani są różnie. Symetrystami, rozkraczonymi, dezerterami, pożytecznymi idiotami. Często bywają wrogiem zastępczym. Zwłaszcza po stronie anty-PiS, bo tu rośnie frustracja wywołana utrzymującą się sondażową przewagą Zjednoczonej Prawicy. Ale nie ma się jednak co łudzić. Gdy PiS zacznie słabnąć, szukanie zdrajców wśród rozkraczonych zacznie się także na prawicy.
„Wyjście awaryjne” Rafała Matyi jest dla tych wszystkich wymizerowanych odmieńców jakąś pociechą. Rzeszowski politolog (autor postulatu stworzenia IV RP) pisze, że życie bez śmiertelnego zwarcia politycznego jest u nas możliwe. I nie oznacza konieczności udania się na wewnętrzną migrację albo ucieczkę przed polityką w prywatność. Matyja nie twierdzi, że konflikt między władzą a opozycją jest sztuczny. Przekonuje, że poza tym konfliktem też jest życie. I to życie wcale nie gorsze ani nie mniej polityczne od pisowsko-antypisowskiego frontu.