statystyki

Niewolnictwo, wolność i oszustwo w Nowym Świecie. "Imperium konieczności"

autor: Piotr Kofta06.01.2016, 08:00; Aktualizacja: 06.01.2016, 13:09
"Zniewolony. 12 Years a Slave" Chiwetel Ejiofor

Nawet wolny czarnoskóry nie mógł czuć się bezpieczny – zawsze mógł zostać uprowadzony i sprzedany do niewoli. Kadr z filmu „Zniewolony. 12 Years a Slave”źródło: Materiały Prasowe

„Wiek Wolności był również Wiekiem Niewolnictwa” – pisze Greg Grandin w „Imperium konieczności”, przełamując stereotypy post-oświeceniowego humanizmu

Reklama


Reklama


W 1855 roku Herman Melville opublikował nowelę „Benito Cereno”, historię z panami i niewolnikami w rolach głównych. Rzecz rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX stulecia, na morzu – jak często u Melville’a. Kapitan Amasa Delano, płynąc wzdłuż wybrzeży Chile, dostrzega inny statek. Ów statek wygląda na częściowo uszkodzony, Delano więc, choć obawia się, że może mieć do czynienia z pirackim fortelem, postanawia zainterweniować. Kiedy dociera na pokład „San Dominicka”, wita go niewielka załoga z kapitanem Benitem Cereno na czele. Oprócz nich na statku znajduje się jeszcze transport afrykańskich niewolników – w sumie około osiemdziesięciu mężczyzn, kobiet i dzieci. Załoga zdaje Amasie relację o rozmaitych kłopotach z żeglugą, ten z kolei wysyła swoich ludzi po wodę i jedzenie. Spędza na pokładzie „San Dominicka” cały dzień, ani przez chwilę nie podejrzewając, jakiego rodzaju teatr się przed nim rozgrywa.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Prawda jest bowiem taka, że na statku Cerena to niewolnicy są panami – w każdym razie: panami sytuacji. I to oni rozdają karty po niedawnej rewolcie na pokładzie oraz wyrżnięciu części białej załogi. Chcą płynąć z powrotem do Afryki, ale brakuje im prowiantu, angażują więc, naturalnie przemocą, marynarzy i kapitana w grę pozorów mającą skłonić Delana do udzielenia pomocy.

Melville tego wszystkiego nie wymyślił – dramat „San Dominicka” (czy raczej „Tryala”, bo tak się nazywał ów statek) istotnie miał miejsce, Benito Cereno to postać autentyczna, podobnie jak Amasa Delano, który szeroko opisał owo zdarzenie w swoich pamiętnikach. Znamy też imiona niektórych przynajmniej zbuntowanych Afrykanów i wiemy, że pochodzili głównie z terenów dzisiejszego Senegalu. Dla amerykańskiego historyka Grega Grandina ta szczególna, odwracająca porządek kolizja jest punktem wyjścia do opowieści o paradoksach instytucji niewolnictwa u progu epoki nowoczesnej.

Po pierwsze, twierdzi Grandin w błyskotliwym i świetnie udokumentowanym „Imperium konieczności”, niewolnictwo, choć obecne w ludzkich cywilizacjach zapewne od czasów neolitu, w czasach nowożytnych stanowiło kapitalistyczną awangardę – nie zaś, jak zwykliśmy sądzić, element feudalnych zaszłości. Całkiem czym innym jest bowiem feudalna relacja wasala i seniora, a czym innym rynkowe uprzedmiotowienie niewolniczej siły roboczej. Kapitan Delano nie dostrzega pulsującego konfliktu na pokładzie „Tryala”, ponieważ w tej konkretnej sytuacji czarnoskórzy są dla niego ładunkiem do przewiezienia z miejsca na miejsce, nie zaś ludźmi. W „Imperium konieczności” Grandin analizuje, w jaki sposób zliberalizowany handel niewolnikami przyczynił się do gigantycznego skoku rozwojowego całego Nowego Świata – nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale i krajów powstałych na gruzach hiszpańskich kolonii.

Po drugie, jak pokazuje Grandin, niewolnictwo nie było koniecznie domeną konserwatywnych ancien régime’ów. Szczytne oświeceniowe ideały wolności, równości i braterstwa, niczym sprytnie sformułowana umowa ubezpieczeniowa, zawierały liczne klauzule wyłączające. I mowa nawet nie o tym, że Afrykanie nie mieli statusu ludzi – ich niewątpliwe człowieczeństwo, podobnie jak człowieczeństwo Indian, zauważano wielokrotnie od samego początku podbojów kolonialnych. Szło o to, że pierwszeństwo miał inny rodzaj swobody, a mianowicie swoboda robienia interesów. Raz zakwalifikowany jako towar (albo maszyna) niewolnik stawał się towarem (albo maszyną) umożliwiającym przedsiębiorcy – nawet oddanemu wielbicielowi amerykańskiej konstytucji albo rewolucji francuskiej – uczciwe wzbogacenie się. Niesamowite są przykłady deliktów sądowych przytaczane przez Grandina. Jakie odszkodowanie się należy za niewolników zmarłych w transporcie? Jak rozliczać ich w masie spadkowej?

Po trzecie wreszcie, pisze Grandin, „niewolnictwo nie miało jedynie wymiaru ekonomicznego. Miało też wymiar psychiczny i oddziaływało na wyobraźnię. W czasach, gdy ludzie – większość mężczyzn i niemal wszystkie kobiety – żyli w tej czy innej formie niewoli (...), zdefiniowanie, czym jest wolność, mogło nastręczać trudności”. Ale to czarnoskóry niewolnik, całkowicie ubezwłasnowolniony i uprzedmiotowiony, posłużył nowoczesności za model tego, czym wolność n i e j e s t. 

Imperium konieczności. Niewolnictwo, wolność i oszustwo w Nowym Świecie | Greg Grandin | przeł. Paweł Lipszyc | W.A.B. 2015

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama