statystyki

Ile jest wart rynek książek dla dzieci?

autor: Sylwia Czubkowska04.12.2015, 07:10; Aktualizacja: 04.12.2015, 11:44
Jeśliby więc mierzyć kondycję książki dziecięcej zainteresowaniem – tak rodziców, jak i ich pociech – stoiskami wystawców, naród polski może naprawdę puchnąć z dumy

Jeśliby więc mierzyć kondycję książki dziecięcej zainteresowaniem – tak rodziców, jak i ich pociech – stoiskami wystawców, naród polski może naprawdę puchnąć z dumyźródło: ShutterStock

Rynek książek dla dzieci to wcale nie jest dziecinna sprawa. Oficjalnie ma wartość 160 mln zł i wbrew spadkom w całej branży z roku na rok rośnie

Kolejka ciągnęła się na dobre 20 metrów. Ustawiła się jeszcze przed południem, a stania w niej było na co najmniej kilkadziesiąt minut. Ale choć takie tkwienie w ogonku to nuda, sześcio-, siedmio-, ośmiolatki grzecznie czekały razem z rodzicami. Co i raz tylko któreś wychylało się, by popatrzeć. W końcu osobiste spotkanie z „Nelą małą reporterką” to jest coś. Przy stoliku na stoisku Burda Polska siedziała równie grzecznie mała, szczuplutka blond dziewczynka. Każdemu podchodzącemu dziecku wpisywała dedykację do książki, pytała o wiek, imię, a na koniec, na ciągle powtarzane prośby „może jeszcze zdjęcie” kierowane przez rodziców, zgadzała się zapozować z zachwyconym małym fanem na tle specjalnie postawionego tła z dżunglą.

Ale zagadnąć Neli o to, jak jej się podoba taka praca, czy nie jest zmęczona, bo choć jest sobota, to od rana ma już spotkania na targach książki w Krakowie, się nie dało. Spokoju młodej autorki bronił postawny ochroniarz.

Dowiedzieć się czegoś więcej o Neli też nie jest wcale łatwo. Oficjalna wersja brzmi tak: Nela zafascynowana programami nieżyjącego już sławnego podróżnika Steve’a Irwina (znanego jako Łowca Krokodyli) jako pięciolatka postanowiła, że też chce podróżować i nagrywać o tym programy. I nagle to dziecięce marzenie się spełniło, a dziesięcioletnia dziś Nela ma na swoim koncie podróże przez Azję, Afrykę oraz Amerykę Południową i, jak zapewnia, „potrafi złowić piranię bez wędki, rozpala ognisko kłębkiem bawełny i nie boi się węży.” A do tego ma wydanych pięć książek i cykl programów w TVP ABC. Brzmi jak marketingowa historia rodem z Hollywood?

– Ale naprawdę tak było. Nela oglądała programy i zachwycała się nimi. Ciągle też pytała nas, czy mogłaby takie kręcić, co musi zrobić, by zostać podróżniczką. Jechaliśmy wspólnie w pierwszą dużą wyprawę do Tajlandii, więc mówiliśmy jej, że musi się starać, uczyć, nagrywać – tak na razie amatorsko – programy. I bardzo się starała. A skoro tak się starała i ta pasja w niej nie gasła, to jako dobrzy rodzice postanowiliśmy zrobić, co możemy, by pomóc jej się dalej rozwijać – opowiada nam Monika, prawniczka i mama Neli. Nie podajemy jej nazwiska, bo rodzice chcieliby, by Nela w miarę możliwości pozostała anonimowa. – Wszystko okazało się prostsze, niż nam się wydawało. Wysłałam do trzech wydawców e-maile z propozycją podróżniczej książki pisanej przez małą dziewczynkę, o świecie widzianym jej oczami i przez pryzmat jej doświadczeń. Praktycznie w kilka tygodni już mieliśmy podpisany kontrakt – dodaje mama Neli.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie