Agnieszka Podsiadlik

Agnieszka Podsiadlik

Agnieszka Podsiadlik

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

We wchodzącym na ekrany nowym filmie Przemysława Wojcieszka „Jak całkowicie zniknąć” Podsiadlik jest znowu w swoim żywiole. Jest zadziorna, bezczelna, chwilami arogancka, ale wewnątrz również krucha i wycofana. To kolejna rola z unikatowej serii sygnowanej nazwiskiem aktorki. Jej nazwiska nie znajdziemy w serwisach plotkarskich, w telewizji śniadaniowej ani w kobiecej prasie. Agnieszka stroni od komercji. Z przekonaniem występuje w filmach eksperymentalnych, awangardowych, budujących nowy język. W takim kinie czuje się najlepiej, sprawdza najpełniej. W ostatnim sezonie zagrała w „Hiszpance” Barczyka, „Między nami dobrze jest” Jarzyny, „Sąsiadach” Królikiewicza. Jeszcze w tym roku zobaczymy ją w „Królewiczu Olch”. Aktorka osobna, odrębna i chyba spełniona. Rzadkie, pokrzepiające połączenie.

Tomasz Kot

Justyna Wasilewska

Justyna Wasilewska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że jest na najlepszej drodze do rozmienienia na drobne talentu, który zademonstrował w „Skazanym na bluesa” Jana Kidawy-Błońskiego. Charyzmatyczny Ryszard Riedel w interpretacji Kota został zastąpiony serią mniej lub bardziej trafionych występów w komediach, serialach, projektach stricte komercyjnych. Przełomem było „Erratum”, Kot otrzymał wówczas rolę odległą od dotychczasowego emploi i w pełni sprostał zadaniu. Film Marka Lechkiego przywrócił Kota do pierwszej aktorskiej ligi. 2014 to był jego rok. Bauman w „Fotografie” Waldemara Krzystka, ojciec w etiudzie Marty Pruskiej „Obok mnie”, wreszcie profesor Zbigniew Religa w „Bogach” Łukasza Palkowskiego. Rola uszyta na miarę. Szczupły, wysoki, zgarbiony – podobieństwo fizyczne z pierwowzorem granej przezeń postaci Kot wypełnił własną osobowością. Jego Religa był odważny i brawurowy, jednocześnie jako wybitny lekarz mierzył się z prywatnymi, ludzkimi słabościami. Wydarzeniem aktorskim będzie również jego kreacja w filmie „Życie jest piękne” Macieja Migasa. Kot zagrał w nim rolę Bartosza Kolano wzorowaną na znakomitym wrocławskim aktorze Tadeuszu Szymkowie.

Justyna Wasilewska

Magdalena Popławska

Magdalena Popławska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wnosi do polskiego kina i teatru specjalną barwę. Jest inna, nietypowa, szalona. Chociaż jej bohaterki są lekko neurotyczne, trochę nieobecne, w gruncie rzeczy dobrze wiedzą, czego chcą. To postaci z filmów Tima Burtona zmiksowanego z Andrzejem Kondratiukiem i Markiem Piwowskim. Najpełniej ten typ zaprezentowała w roli stażystki w filmie „Kebab i Horoskop” Grzegorza Jaroszuka. Szeroko otwartymi oczami Wasilewska przyglądała się absurdom życia, które dziwiły ją nieco, ale na pewno nie szokowały. Ma na koncie także serię mniej lub bardziej dekoracyjnych występów epizodycznych – w „Dżej Dżej”, „Małych stłuczkach”, uwielbiają pracować z nią studenci (etiudy „Trashhh!”, „Granice wytrzymałości”, „Opera z mydła”, „Dzień oszusta”). Właściwy talent we właściwym miejscu.

Magdalena Popławska

Adam Woronowicz

Adam Woronowicz

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nie miała lepszego zawodowo okresu. Terminarz Magdaleny Popławskiej jest wypełniony po brzegi. Chcą z nią pracować eksperymentatorzy, jak Barczyk czy Warlikowski, i twórcy projektów komercyjnych. Oglądamy ją w serialach „Nie rób scen” i „Krew z krwi”, z filmowych premier na hit zapowiada się „Król życia” Jerzego Zielińskiego. Z najnowszych ról Popławskiej najbardziej spodobała mi się w „Obietnicy” Anny Kazejak. Zagrała matkę wbrew obowiązującemu stereotypowi. Sylwia kocha córkę, ale jej nie rozumie, trochę się jej boi i nieustannie czuje się winna, jest być może mniej dojrzała od własnego dziecka. Bohaterka Popławskiej nie jest przy tym histeryczna, na zewnątrz spokojna, zrównoważona i silna, ukrywa skrzętnie emocje, nie pozwala im wybrzmieć. Popławska w tego typu rolach jest bezbłędna. Kobieta z tajemnicą, kobieta po przejściach – wciąż jeszcze bardzo młoda, ale dużo wie już o życiu i nie kryje rozczarowania.

Adam Woronowicz

Monika Kwiatkowska

Monika Kwiatkowska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Najpierw idzie się za głosem Woronowicza. Ciepłym, serdecznym, delikatnym. Głosem najlepszego, życzliwego kumpla. Wkrótce głos dostraja się jednak do sylwetki, a to – co tu kryć – kwintesencja przeciętności, sympatyczny, łysiejący urzędnik z teczką. Klasa aktorstwa Woronowicza polega również na tym, że ów sympatyczny typ z teczką wkrótce może się okazać zwyrodnialcem lub świętym. Woronowicz potrafi zagrać wszystko, każdego. Ostatni filmowy sezon był w jego przypadku urozmaicony. Rozpoczął się niefortunnie – od nazbyt literackiej, dziwacznej roli w „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego, ale już Kwiatkowski w „Fotografie” Waldemara Krzystka, a zwłaszcza ojciec w „Pani z przedszkola” Krzyształowicza są partiami bezbłędnymi. Woronowicz jest w swoim żywiole. Z pokerową miną zmusza do śmiechu – w „Pani z przedszkola”, do melancholii – w „Fotografie”. W najbliższych miesiącach zobaczymy go w „Demonie” Marcina Wrony, „Basenie” Krzysztofa Pawłowskiego i „Czerwonym pająku” Marcina Koszałki.

Monika Kwiatkowska

Olga Bołądź

Olga Bołądź

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W ostatnich latach o Monice Kwiatkowskiej czytaliśmy głównie w aspekcie jej smutnych sądowych batalii z byłym mężem. O ile jednak w teatrze cały czas radziła sobie świetnie – tworząc na macierzystej scenie Teatru Współczesnego serię świetnych, tragikomicznych postaci – Any w „Posprzątanych” Sarah Ruhl czy w „Saszce” Dmitrija Bogosławskiego, o tyle kino jak gdyby zapomniało o niegdyś wspaniale zapowiadającej się aktorce. Poprzedni rok był przełamaniem kiepskiej filmowej passy. Poza Magdaleną Łazarkiewicz, która zaprosiła Kwiatkowską do drugiego sezonu „Głębokiej wody”, aktorka stworzyła świetną kreację w „Mieście 44” Jana Komasy. W roli matki Stefana zagrała macierzyński niepokój i prywatny strach przed dalszym ciągiem, ale także bezbłędnie uwiarygodniła chorobowe stany bohaterki, której wojna i powstanie zabrały wszystko, co ważne: rodzinę, spełnienie zawodowe, szczęście. Nic nie zostało, absolutnie nic. Chciałoby się oglądać Monikę Kwiatkowską w „Mieście 44” dłużej, a na ekranach kin – zdecydowanie częściej.

Olga Bołądź

Karolina Gruszka

Karolina Gruszka

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pozory mylą. Pracująca w WSI „Białko” w „Służbach specjalnych” Patryka Vegi, ostra, wysportowana, przeklinająca dziewczyna – to pełna kreacja aktorska. Olga Bołądź prywatnie jest delikatna i błyskotliwa, pełna kobiecości, żaden babochłop. Patryk Vega zaryzykował i obsadził ją wbrew warunkom. Wygrali oboje. Olga zaczęła ostre treningi, dietę, przeszła metamorfozę, o której marzą chyba wszyscy poważni aktorzy. I stworzyła kreację mocnej, pewnej siebie dziewczyny, jakiej nie było w polskim kinie bodaj od czasów Doroty Stalińskiej. Na szczęście nie grozi jej teraz szufladka z napisem: „Jestem ostra, nie ma ze mną żartów”. Bołądź fantastycznie różnicuje role. Uwielbiana przez widzów Celina w „Czasie honoru”, rodzajowa kelnerka w spektaklu „Brancz” Juliusza Machulskiego, komediowa Paula w „Dzień dobry, kocham cię”, Joanna w powstającym właśnie „W spirali” Konrada Aksinowicza, poetycka rola w etiudzie „Okna i samoloty”. Występy stricte komercyjne, dramatyczne, komediowe. Oldze Bołądź najwyraźniej we wszystkim do twarzy.

Karolina Gruszka

Mocno się stęskniliśmy. Karolina Gruszka w ostatnich latach częściej grała duże role w produkcjach europejskich, zwłaszcza rosyjskich, niż w Polsce. Powróciła w „Pani z przedszkola” Marcina Krzyształowicza. Rola w filmie wymykającym się jednoznacznym gatunkowym określeniom to coś w sam raz dla tej poszukującej, błyskotliwej aktorki. W teatralnym duecie z Iwanem Wyrypajewem Gruszka tworzy galerię postaci kobiet z jednej strony ulotnych i eterycznych, z drugiej – przyziemnych i zdroworozsądkowych. Jako tytułowa „Pani z przedszkola” staje się erotycznym i zmysłowym punktem odniesienia dla niemal wszystkich bohaterów. Gruszka wygląda w filmie Krzyształowicza rzeczywiście pięknie, na szczęście w jej przypadku uroda to nie wszystko. Gra wspaniale, z delikatnym wyczuciem komediowym. W 2015 roku czeka nas nowy, znakomicie zapowiadający się film Michała Rosy z Gruszką w roli głównej oraz rola wyzwanie – Maria Curie-Skłodowska w biograficznym filmie w reżyserii Marie Noëlle.