statystyki

"Bitwa pod Wiedniem" - recenzja

autor: Jakub Demiańczuk12.10.2012, 09:50; Aktualizacja: 12.10.2012, 10:05
  • Wyślij
  • Drukuj
"Bitwa pod Wiedniem"

"Bitwa pod Wiedniem"źródło: Materiały Prasowe

"Bitwa pod Wiedniem" to porażka na każdej linii. Nieudolny, budzący nawet nie śmiech, lecz politowanie produkt.

reklama



reklama


Kolejna porażka polskiego kina historycznego. Bitwę warszawską przegrał niedawno Jerzy Hoffman, ale żeby ponieść klęskę pod Wiedniem, musieliśmy sięgnąć po pomoc zaciężną: armię Sobieskiego pogrążył Włoch Renzo Martinelli. Wbrew pozorom to nie polski król jest bohaterem filmu. Wydarzenia oglądamy z perspektywy włoskiego mnicha Marca, cudotwórcy i doradcy cesarza Leopolda (grający go Piotr Adamczyk może czuć się w filmie zwycięzcą – przynajmniej aktorsko), oraz wielkiego wezyra Kary Mustafy, którego celem jest to, by nad Wiedniem powiewał „zielony sztandar Proroka”, co dla pewności, że widzom się utrwali, powtarza wiele razy. Obu łączy tajemnica z przeszłości, ale znaczenia dla rozwoju akcji nie ma to żadnego: „Bitwa pod Wiedniem” to porażka na każdej linii. Nieudolny, budzący nawet nie śmiech, lecz politowanie produkt, w którym marnują się dobrzy aktorzy, osobliwie zmuszeni do mówienia po angielsku, choć anglojęzyczny z urodzenia jest jedynie grający Marca F. Muray Abraham.

Zresztą po co zatrudniać do małych ról Daniela Olbrychskiego i Borysa Szyca, skoro nie mają żadnych kwestii dialogowych? Zamiast bohaterów mamy zatem woskowe kukły, zamiast scenariusza – zbiór patetycznych przemów, zamiast kawałka porządnie opowiedzianej historii – przekłamany, propagandowy gniot. Na dodatek obrzydliwie antyislamski, o czym może świadczyć to, że podkreślana jest tam data 11 września – choć bitwa rozegrała się dzień później, a oblężenie Wiednia zaczęło wcześniej. Ale przecież chodzi o to, by szkolne wycieczki utrwaliły sobie w pamięci, gdzie tkwią korzenie islamskiego terroryzmu, może po seansie dzieciaki podpalą jakąś budkę z kebabem, jeszcze raz mszcząc przodków poległych ponad 300 lat temu z rąk siepaczy wezyra.

BITWA POD WIEDNIEM | Polska, Włochy 2012 | reżyseria: Renzo Martinelli | dystrybucja: Monolith | czas: 130 min

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Tagi:film
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 40

  • 1: rtt z IP: 217.113.147.* (2013-01-23 17:57)

    ha
    no tak nie był to film o Polakach alkoholikach, mordercach xenofobach, przemocy w rodzinie, antychrześcijański więc nie mógł byc dobry.
    Ale tu chodzi tez o wartość historyczną.
    że niby antyislamski; nauczmy się historii i piszmy - poczytajmy o Jarmuku 636, Jerozolimie 1099, Hittin 1187, Malcie 1565, lepanto 1571, o Bragadinie a potem rozmawiajmy kto i jak
    daty bitwy nie pamietaja ludzie.
    myśle ze o to chodziło i to sie udało.

  • 2: Holka z Hollywood z IP: 89.72.140.* (2012-12-01 14:10)

    Dobrze, że w końcu wybrałam się na ten film, bo dzięki temu wiem, że zwycięstwo miało miejsce dzięki "wyjętemu z d..." (jak zauważył, poniekąd słusznie, pewien internauta) białemu wilkowi, który zamienia się w końcu w Boba Marleya. Poza tym pozyskałam wiedzę, iż ówczesna Europa - Turcja, Wenecja, Austria, Węgry itd. to miejsca, w których słońce ZAWSZE zachodzi. Nie licząc ostatniej, wielkośniegowej sceny egzekucji Kary Mustafy, który jedyny PRZEDSTAWIONY został (jak na bohatera niedzielnego kina familijnego) w miarę przekonująco. Choć muzułmanin z niego jak z koziej dupy Kara Mustafa.
    Brakowało mi jeszcze tylko Marylina Mansona - w tym zestawie wyszedłby naturalnie jak Adam i Ewa w rajskim ogrodzie. Scenariusz, zdjęcia, gra aktorska i ogólnie potraktowanie tematu - bubel to mało powiedziane.

  • 3: Miksu Debilski film z IP: 83.15.37.* (2012-11-21 17:53)

    Gdybym wiedzieł że to taka porażka to nigdy bym na ten chłam nie poszedł.Badziew i tyle.I ta animacja dobija ten film to poprostu h...jowy film. zgadzam się z innymi że to porażka!!!

  • 4: warski z IP: 164.127.114.* (2012-11-19 22:11)

    GNIOT nad gnioty. Nawet sztandar polski odwrotnie pokazany. Szkoda każdego grosza na bilet!

  • 5: klaudia z IP: 89.17.240.* (2012-11-12 16:25)

    zalosny film

  • 6: Ola z IP: 79.163.99.* (2012-11-08 20:57)

    owszem moze to nie najlepszy film jaki oglądałam ale po pierwsze bitwa pod Wiedniem to nie polski film moim zdaniem to film włochów i tylko z polskimi aktorami w niewielkim stopniu(i to jest tez może ten błąd) ale to decyzja reżysera.
    A bitwa warszawska mi się bardzo podobała ..

    dzęki waszym ocenom mogę napisać recenzje bo jakoś nie miałam aż tylu pomysłów na moja ocenę a szczególnie na negatywna ocenę.

  • 7: Ola z IP: 79.163.99.* (2012-11-08 20:50)

    owszem może nie jest najlepszym filmem jaki glądałam ale przestańcie tak krytykować!! sami byście pewnie tego lepiej nie zrobili...
    a bitwa warszawska mi sie bardzo podobała... i nie krytykujcie az tak ludzi błagam nie moge tego słuchać wgl tu nie piszecie o plusach tego filmu tylko same minusy wytykacie..

  • 8: A co do ciebie to ty <# z IP: 176.101.166.* (2012-11-07 18:33)

    nawet fajna ;)

  • 9: Czółko z IP: 83.5.205.* (2012-11-05 18:54)

    Film jest ekstra! Najlepszy jakiego widziałem. A od czasu do czasu myję sobię czoło scierką

  • 10: Piotr z IP: 178.37.155.* (2012-11-04 19:14)

    Miałem okazję obejrzeć, tego taniobudżetowego potwornego gniota, strata czasu i pieniędzy

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama