statystyki

Pomników nie można stawiać hurtowo [WYWIAD]

autor: Piotr Szymaniak, Z Wojciechem Ladą Rozmawia Piotr Szymaniak01.09.2018, 18:00
II wojna światowa, Armia Krajowa, akcja Burza

Żołnierze AK podczas akcji „Burza" w Lublinie, lipiec 1944, fot. Centralne Archiwum Wojskoweźródło: Domena Publiczna

W czasie wojny moralność zostaje postawiona na głowie i w takiej sytuacji nie jest paradoksem, by ta sama osoba bywała i bandytą, i bohaterem. I nie jest to specyfika wyłącznie Armii Krajowej. Tak po prostu działa wojna.

Pańska książka „Bandyci z Armii Krajowej” ukazała się w dniu, w którym weszła w życie kontrowersyjna nowelizacja ustawy o IPN. Przypadek?

Zupełny. Książkę pisałem od 2015 r. i skończyłem rok temu. Datę premiery poznałem miesiąc przed nią.

Czy w czasie dyskusji na temat nowych regulacji przeszło panu przez myśl, że pańską książkę ktoś może uznać za szkalowanie narodu polskiego, z czego się będzie trzeba tłumaczyć przed prokuratorem?

Nie da się pracować, mając nad głową paragrafy. Miałem świadomość, że w większości przypadków odwołuję się bezpośrednio do dobrze udokumentowanych źródeł, w dodatku pochodzących z oficjalnych archiwów państwowych. Nie lansowałem żadnej osobistej teorii, tylko przedstawiałem fakty, a o ich prawdziwość raczej nie miałem obaw. Pomijając już to, że nowelizacja od początku była tak ostro atakowana z każdej strony, że jakoś nawet nie dopuszczałem myśli, że może przejść w pierwotnej formie.

A dlaczego postanowił pan przypomnieć mało chlubne wątki z historii AK? Zwłaszcza że w dyskusji wokół Żołnierzy Wyklętych często przeciwstawia się Armię Krajową jako formację pomnikową. Tymczasem pan ten pomnik strąca.

Armii Krajowej należą się pomniki – absolutnie. To była rzesza ludzi, która w konspiracji, z narażeniem życia, walczyła o niepodległość. To nie podlega dyskusji. Natomiast nie można stawiać pomników hurtowo wszystkim. Wiadomo, że w masie 350 tys. ludzi, bo do takich rozmiarów urosła AK, zdarzały się czarne owce. Nie szargam legendy. Po prostu uzupełniam ją o mało znane fakty. To pewnie czyni ją nieco mniej idealną, ale za to stanowczo bardziej ludzką. AK tworzyli ludzie z krwi i kości, a nie chodzące pomniki.

Czyli obraz AK, jaki zazwyczaj mamy w głowach, jest niepełny.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie