statystyki

Kronika wędrówki od pełni do nicości. „Dzienniki” Sándora Máraia

autor: Piotr Kofta20.07.2018, 12:00; Aktualizacja: 20.07.2018, 14:03
Sándor Márai

Pod maską arystokratycznego pięknoducha i dostarczyciela nostalgicznych bestsellerów – w rodzaju „Wyznań patrycjusza”, „Żaru” czy poświęconej pamięci swego mistrza Gyuli Krúdyego powieści „Sindbad powraca do domu” – Márai (na zdj.) krył jednak oblicze uważnego obserwatora węgierskiej rzeczywistości.źródło: Domena Publiczna

„Nie mogłem żyć w kraju, który przestał mi być ojczyzną”, notował Sándor Márai. Jego „Dzienniki” to świadectwo przewrotności ludzkiego losu

S ándor Márai (1900–1989) prowadzi obecnie całkiem interesujące życie pozagrobowe – zarówno na świecie, jak i w Polsce. Czyta się go uważnie, z szacunkiem, być może nawet z fascynacją. Nie zawsze tak było. Przez pół wieku – od późnych lat 40. – Márai przebywał na emigracji, która z zawodowego punktu widzenia była dla niego literackim czyśćcem. Został praktycznie zapomniany jako pisarz, wydawany byle gdzie i byle jak, a na Węgrzech pod panowaniem komunistów siłą, groźbą i propagandową perswazją wyparty ze społecznej świadomości.

Tymczasem przed II wojną światową Márai był gwiazdorem węgierskiej literatury. Pisał dużo i świetnie, zarabiał znakomicie. Miał w sobie dekadencki urok człowieka, który urodził się już stary. To się ceniło w tej nieodległej, choć egzotycznej epoce, gdy bycie młodym uchodziło za głęboko niestosowne.

Więcej czytaj w Magazynie DGP

Więcej czytaj w Magazynie DGP

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ale Márai mógł czuć się stary, ponieważ świat, który portretował, był światem schyłku. Cesarstwo Austro-Węgierskie przegrało wojnę, którą równie dobrze mogło wygrać, i poniosło gorzkie konsekwencje – zostało podzielone i rozparcelowane. Postanowienia Traktatu w Trianon z 1920 r. szczególnie mocno dotknęły Węgry: z pozycji ambitnego regionalnego mocarstwa występującego z Austrią na równych prawach, zdegradowano je do roli małego kraiku na europejskim wygwizdowie. Węgry straciły dwie trzecie swojego terytorium: Słowację, Siedmiogród, sporą część dzisiejszej Chorwacji oraz graniczący z Austrią Őrvidék (Burgenland). Rzut oka na mapę mówi wszystko: Budapeszt jest stanowczo za dużym miastem na taki mały kraj. O tym się na Węgrzech pamięta po dziś dzień jako o największej historycznej traumie (więcej na ten temat: Węgry jako Chrystus narodów: Wraca mit Wielkich Węgier – red.).


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie