statystyki

Dziadek z blizną, czyli o podróżach w czasie

autor: Piotr Kofta27.04.2018, 07:39; Aktualizacja: 27.04.2018, 07:43
Czas, jaki znamy, z jego wyraźną strukturą i ukierunkowaniem, z klarownymi ciągami przyczyn i skutków, z towarzyszącą mu ideą postępu historycznego i punktualnością, trzeba było wymyślić.

Czas, jaki znamy, z jego wyraźną strukturą i ukierunkowaniem, z klarownymi ciągami przyczyn i skutków, z towarzyszącą mu ideą postępu historycznego i punktualnością, trzeba było wymyślić.źródło: ShutterStock

Rodzimy się, żyjemy, umieramy. To jest nasza podróż w czasie, zawsze w jedną stronę. Między pustką a pustką, ale też między przeszłością, w której nas nie było, i przyszłością, w której nas nie będzie. Trzeba sobie jakoś radzić z tym stanem rzeczy.

Kiedyś było łatwiej. To, co minione, przechodziło od razu do sfery mitu, więc, choć niezapisane, nie znikało; wszyscy umarli pozostawali w zasadzie – jako duchy przodków – na wyciągnięcie ręki, a śmierć była jedynie zmianą stanu skupienia. Czas zresztą biegł nie po linii, lecz po okręgu, więc przyszłość nie mogła być niczym innym niźli bezpiecznym powtórzeniem. Owszem, istniały wróżby i proroctwa, ale nie miały one nic do powiedzenia na temat temporalnej natury rzeczywistości, interesowały się tylko prywatnym losem jednostek.

Wielkie religie trochę to przemeblowały, przeciwstawiając wieczność (albo buddyjską śunjatę, czyli pustość) doczesności. W szczególności religie monoteistyczne częściowo zastąpiły czas cykliczny czasem wyczekiwania, nie była to jednak, by ująć rzecz zwięźle, perspektywa z tego świata: Bóg mógł wkroczyć w każdej chwili, unieważniając czas.

Tak czy owak naszych przodków znacznie bardziej interesowała niedosiężna geografia. Nawet utopie (i dystopie), które współcześnie kojarzą się ściśle z wizjami przyszłości, mają inne pochodzenie. „Czasami zapomina się, że pierwotna »Utopia« Thomasa More’a wcale nie była umieszczona w przyszłości. Utopia była jedynie leżącą daleko wyspą” – pisze James Gleick w wydanym niedawno u nas eseju „Podróże w czasie”. – „W 1516 roku nikt nie przejmował się przyszłością. Była nie do odróżnienia od teraźniejszości. Marynarze odkrywali jednak dalekie miejsca i dziwnych ludzi, więc odległe krainy doskonale służyły lubującym się w spekulacjach autorom do fantazjowania. Lemuel Gulliwer nie podróżuje w czasie (...). William Shakespeare, którego wyobraźnia była bez granic i który swobodnie udawał się na magiczne wyspy oraz do zaczarowanych lasów, nie wyobrażał sobie – nie był w stanie sobie wyobrazić – innych czasów. Jego przeszłości i teraźniejszości są takie same”.

Innymi słowy – czas, jaki znamy, z jego wyraźną strukturą i ukierunkowaniem, z klarownymi ciągami przyczyn i skutków, z towarzyszącą mu ideą postępu historycznego, z punktualnością, Greenwich i rozkładami kolejowymi, trzeba było dopiero wymyślić. Uczynił to Izaak Newton na spółkę z filozofami. „Zanim zaczęliśmy mieć zegarki, doświadczaliśmy czasu jako czegoś płynnego, ruchomego niczym rtęć i nieciągłego. Przed Newtonem nie zakładano, że czas to uniwersalny, godny zaufania, absolutny twór. (...) Kosmiczny zegar tyka w sposób niewidoczny i nieubłagany, wszędzie tak samo. Czas absolutny to czas Boga. Tak brzmiało credo Newtona. Nie miał na to dowodu, a zegary, jakimi dysponował, to w porównaniu do naszych – szmelc” – zauważa Gleick. – „Poza przekonaniem natury religijnej Newtona motywowała konieczność matematyczna: potrzebował absolutnego czasu tak samo jak absolutnej przestrzeni, aby zdefiniować jego warunki i wyrazić jego prawa”.

Potem zaś pojawił się Albert Einstein i wszystko zepsuł swoją teorią względności. A po Einsteinie przyszli fizycy kwantowi, którzy koncepcję czasu skomplikowali jeszcze bardziej, zastępując przyczynowość prawdopodobieństwem, oraz astrofizycy całkiem serio rozważający teorie równoległych wszechświatów.

Co to ma właściwie wspólnego z nami – z naszym życiem? Coś ma; dostarcza idei i wyznacza granice wyobraźni.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • K.K.(2018-04-27 11:02) Zgłoś naruszenie 00

    „Wszyscy wy zmartwychwstali...”. Taaak, czytałem. Daaawno temu. Przypomniałem sobie o tym obejrzawszy film „Predestynacja”. Dobrze zrealizowane.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie