statystyki

Żywot poetki zaradnej. „Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie”

autor: Andrzej Krajewski19.01.2018, 07:09; Aktualizacja: 19.01.2018, 09:36
Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie

„Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie"źródło: Materiały Prasowe

RECENZJA | Piękna, obrotna, bardzo utalentowana i jeszcze bardziej samotna. Portret Kazimiery Iłłakowiczówny to gra światłocieni, lecz jedno w nim jest jasne. Żadna z dziejowych katastrof nie złamała Iłły.

Reklama


„Pan znając mnie, wie doskonale, że przyjaźni moich nie umieszczałam nigdy według recept politycznych, może to jest rodzaj daltonizmu, ale zdaje mi się, że wszędzie ludzie dzielą się na przyzwoitych i niezbyt porządnych, mądrych i niemądrych” – pisała Kazimiera Iłłakowiczówna z kraju do rezydującego w Londynie Mieczysława Grydzewskiego. Był 1950 r., a nad Polską coraz mocniej ciemniała stalinowska noc. Tymczasem Grydzewski, który znał już Iłłę trzydzieści lat, przekonywał się, że jego przyjaciółka nic a nic się nie zmieniła.

Nie złamały jej ani tragiczne dzieciństwo, ani koszmar dwóch lat służby jako pielęgniarka w frontowym oddziale sanitarnym podczas I wojny światowej. Nie dała jej rady rewolucja bolszewicka oglądana z bliska w Piotrogrodzie, nędza pierwszych lat niepodległości ani ewakuacja do Rumunii podczas kampanii wrześniowej. Zawsze pozostawała dumną indywidualistką, żyjącą wedle określonych przez siebie zasad. Co więcej, wychodząc cało z kolejnych dziejowych kataklizmów, trzymała się swego powołania, którym było pisanie wierszy.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie