statystyki

Relacje Polska-Ukraina: Miał być sojusznik, jest wróg

autor: Andrzej Krajewski17.11.2017, 07:11; Aktualizacja: 18.11.2017, 16:28
Polska - Ukraina

Polska - Ukrainaźródło: ShutterStock

Relacje Polaków z Ukraińcami niezmiennie można podsumować jednym zdaniem – to nie tak miało być, panowie.

Reklama


To miał być kluczowy partner w budowie Międzymorza lub Trójmorza. Miał być sojusznik niezbędny przy powstrzymywaniu zakusów Kremla. Miał być kooperant gospodarczy. A będzie wróg. Przy tym najbardziej zaciekły, bo przekonany o swojej wielowiekowej krzywdzie oraz nienawidzący polskiego poczucia wyższości. To, że relacje z Ukrainą układa Witold Waszczykowski, tylko przyspieszyło proces. Bo zderzenie Warszawy z Kijowem nie wynika ze sprzecznych interesów, odmiennego spojrzenia na przyszłość regionu czy ambicji. Jest ono przede wszystkim efektem historycznych zaszłości, o których nagle zaczęto sobie przypominać.

Gdy Rosja anektowała Krym, na Ukrainie zaczęło się patriotyczne wzmożenie oraz szukanie wzorców z przeszłości. Najbardziej atrakcyjne okazały się Stepan Bandera i UPA – to zasługa ukraińskiego IPN. Ukraińska Powstańcza Armia toczyła boje z rosyjskim okupantem do końca lat 50., zaś Banderę zabił oficer KGB w październiku 1959 r. Byli to idealni bohaterowie do antyrosyjskiej narracji. Tyle tylko, że ten sam Bandera w II RP za działalność terrorystyczną dostał w 1936 r. karę śmierci zamienioną na dożywocie, a UPA odpowiada za ludobójstwo ludności polskiej na Kresach.

Gdyby polską polityką zagraniczną kierowała jakakolwiek strategiczna myśl, to zawczasu zauważono by zagrożenie i zaczęto przygotowywać działania mogące zapobiec konfliktowi. Jednak pod obecnym kierownictwem MSZ rozpaczliwie trzyma się zasady, iż każdemu należy pokazać, jak jesteśmy twardzi. W efekcie, gdy na Ukrainie za sprawą wojny całą narrację historyczną przejęli radykałowie, w Polsce dopuszczono do tego samego – polska polityka zagraniczna stała się zakładnikiem ekstremistycznych środowisk. Podsycanie wzajemnej nienawiści to jedyny sposób, by grupy owe zwiększały swoje wpływy na rzeczywistość.

A gdy się to w końcu uda, katastrofa staje się nieuchronna.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (14)

  • BędziemyDumnymiPolakami(2017-11-17 08:52) Zgłoś naruszenie 224

    Polacy lubią być dymani, że przez światowe mocarstwa to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale przez zapyziałą ukraine??? z banderowcami trzeba krótko, to my mamy być przed nimi na kolanach, czy na odwrót?????

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • rd(2017-11-17 08:42) Zgłoś naruszenie 627

    Trzeba w końcu spojrzeć w lustro i przyznać, że Polska była jednym z najbardziej zaborczych państw w Europie. Dominacja i wyzysk polskiej magnaterii na Ukrainie doprowadzała co kilkanaście lat do powstań ludowych wspieranych przez Kozaków, z których największe doprowadziło do dostatnia się wschodniej Ukrainy w ręce konkurenta Rzeczypospolitej, Rosji. Gdy Bohdan Chmielnicki skarżył magnata Koniecpolskiego przed obliczem króla Władysława IV, ten mu odrzekł: Gdzie miałeś szablę głupcze? Pod rozwagę.

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • Lex(2017-11-17 14:37) Zgłoś naruszenie 51

    Masakra to dopiero bedzie jak PiS pozwoli sie na stale osiedli tym banderowca w PL i przyzna im karty stalego pobytu lub obywatelstwo w najgorszym wyadku. Przedsiebiorcy majacy Morawieckiego w kieszeni beda dyktowac kogo przyjac do kraju aby nie musiec inwestowac kasy w maszyny. Takich czasow doczekalismy niestety.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • polik(2017-11-17 14:22) Zgłoś naruszenie 40

    tacy to nasi przyjaciele jak ruscy

    Odpowiedz
  • Kpiarz (2017-11-17 08:29) Zgłoś naruszenie 38

    Jacypolitycy takie relacje. A ktoś spodziewał się cudu.???

    Odpowiedz
  • tomasz_kubik@toya.net.pl(2017-11-17 17:35) Zgłoś naruszenie 20

    W interesie Ukrainy jest rezygnacja z uradykalnienia niektórych Ukraińców. Między innymi pod kątem relacji z Federacją Rosyjską. Nie do zaakceptowania jest narracja, według której przestępcy, którzy byli w UPA, to na Ukrainie bohaterowie. Fanatyzmem niewiele osiągnięto w dziejach. Ukraińcom brakuje sensownych wzorców w dziejach, ale obecnie Ukraina jest państwem, więc błędem byłaby eskalacja negatywami w sytuacji, gdy możliwa jest sensowna refleksja o faktach historycznych.

    Odpowiedz
  • tagore(2017-12-04 09:54) Zgłoś naruszenie 00

    Ukraińscy politycy widzą strategicznego sojusznika w Berlinie,a nie w Polsce od czasu rządów Juszczenki. Nie ma tam nikogo liczącego się kto stawiał by na współpracę z Polską. Aby to uzasadnić przed społeczeństwem wspiera się ruch neobanderowski i politykę historyczno edukacyjną Wiatrowycza.Kształt wzajemnych stosunków pomiędzy Polską i Ukrainą określają decyzje Kijowa ,a nie Warszawy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama